Wydział Karny i Wydział Cywilny Sądu Rejonowego w S. badał prawie dwa lata sprawę Księgi Gości Strony Internetowej jednego z Urzędów Miejskich. Wszystko zaczęło się od niepozornego wpisu w Księdze Gości, napisanego przez mieszkańca Gminy, a rzekomo obrażającego jedną z Pań Radnych. Ważne w całej sprawie jest to, że wspomniana Pani Radna wcześniej pełniła funkcję ławnika właśnie w tym Sądzie. Na rozprawy wzywani byli gromadnie pracownicy urzędu oraz postronni światkowie róznej profesji i autorymentu, doszło do tego, że na jedną z rozpraw zostało wezwanych ponad 20 osób m.in. prawie 1/3 pracowników Urzędu, wprost trudno było pomieścić się wszystkim na korytarzu. Sąd tego dnia zdążył porzesłuchć zaledwie kilku, reszta w godzinach wieczornych została poinformowana, że zostaną wezwani w następnym terminie... Przedstawiciel Spółki Sz.-Ef. , utrzymującej strony internetowe Urzędu, widząc tak wielkie zaangażowanie Sądu argumentował na pismie i jako świadek , że prawo nie zostało złamane, dobra osobiste Radnej - czyli osoby publicznej - nie zostały naruszone, a Burmistrz nie ponosi żadnej odpowiedzialności. W końcu po wielu rozprawach Sąd, co było oczywiste od samego początku, nie dopatrzył się żadnej winy Burmistrza. Morał, nasuwa się oczywisty, często latami czekamy na wniesienie naszej sprawy na wokandę, w tym czasie być może Sąd angażuje swoich pracowników, pracowników urzędów, firm komercyjnych, w sprawię jednego wpisu w księdze gości ... a ta jego aktywność wynika np. z faktu, że Powodem (Pokrzywdzonym) jest nie jakiś tam Jan Kowalski tylko np. były ławnik tegoż Sądu, do tego, skład Skład Sędziowski nie bardzo rozumie że ksiega gości strony inetrnetowej to taki mały Hyde Park. Tak bywa ... nie tylko w Sądzie Rejonowym w S. |