18 wrzesnia 2014    
 Nasze produkcje:
 
Urząd Miasta i G. Rdzymin
 
Urząd Gminy Raczki
 
Urząd Gm. Bełchatów
 
Fabryka Ciastek Primart
 
Urząd Gminy Godów
 
Urząd Gminy Brzyska
 
Urząd Gminy Moskorzew
 
Urząd Gminy Bobrowo
 
Urząd Gminy Janowiec
 
Urząd M. Kazimierz-Dolny
 
Urząd Gminy Raciążek
 
Urząd Gminy Chynów
 
Archiwa dla Urządów
 
Urząd G. Sieroszewice
 
Urząd Gm. Lesznowola
 
Urząd Gm. Włocławek
 
Urząd Gminy Klembów
 
Urząd Miasta Sulejówek
 
Urząd G. Osieck BIP
 
Urząd G. Chotcza BIP
 
Urząd Gminy Raszyn
 
Urząd Gminy Siemień
 
Urząd Gm. Grabów n/Pilicą
 
Starostwo Siemiatycze
 
Urząd Gminy Cegłów
 
Urząd Gminy Radziejowice
 
Archiwa dla Gmin Rolmot
 
Urząd Miasta Działoszyn
 
Urząd Miasta i G. Stęszew
 
Urząd Miasta Łaskarzew
 
Urząd Miasta Zawichost
 
Urząd Gm. Sieroszewice
 
Napoje Zbyszko
 
Urząd Gminy Dobczyce
 
Starostwo Pow. Zwoleń
 
Urząd M. i G. Radzymin
 
Urząd Gminy Przasnysz
 
Urząd M. Szczekociny
 
Starostwo Powiat. Ryki
 
Powiat Makowski
 
Urząd Miasta Połaniec
  Lista referencyjna cd....
Biuletyn Informacji Publicznej
  Mapa gmin
Akceptujemy dokumenty elektroniczne z podpisem kwalifikowanym zgodne ze standardem ETSI
Certyfikaty legalności oprogramowania
  Komunikaty:
Spółka poszukuje inwestorów zainteresowanych integracją rynku usług związanych z Oficjalnymi Serwisami Internetowymi i Biuletynami Informacji Publicznej Gmin i Powiatów : internet@samorzad.pl
Baza adresów e-mail
gmin i powiatów
  Statystyka
  
 Księgarnia internetowa   PRAWO dla Samorządow   Kontakt  
Akcja Wnioskowania związana w Ustawą o języku polskim
W ostatnim czasie w gminach w zrealizowana została akcja wnioskowania dotycząca jakości języka polskiego jakim posługują się Urzędnicy w kontaktach z Interesantami. Martwi nas to, że opinia Petentów w tym przedmiocie jest czasami bardzo negatywna, powstają nawet niezależne strony WWW poświęcone tematyce związanej z lapsusami językowymi - na jakie napotkali Interesanci w korespondencji z Gminami.
Tym bardziej cieszy nas sukces jaki osiąga w tym obszarze Wydawnictwo PWN, poniżej publikujemy podsumowanie akcji otrzymane od wspomnianego Wydawnictwa:

Szanowni Państwo,

Z dumą podkreślamy, że do chwili obecnej już kilkadziesiąt gmin zdecydowało się przyjąć naszą pomoc i wykonać na własne potrzeby analizę swoich dokumentów w proponowanym przez nas temacie.

Ich zaangażowanie i troska o poprawne posługiwanie się w zakresie komunikacji społecznej wysokiej jakości polszczyzną w sposób szczególny została wyróżniona nadanym przez nasze Wydawnictwo CERTYFIKATEM GWARANCYJNYM „TROSKA O JĘZYK OJCZYSTY”.

Certyfikat taki jest świadectwem realnej troski władz gminy o czystość języka polskiego w kontaktach oficjalnych i komunikacji z mieszkańcami regionu. Zwłaszcza przed wyborami samorządowymi warto zadbać, aby ten Certyfikat znalazł się również w Waszym posiadaniu.

Jesteśmy przekonani, że zechcecie Państwo włączyć się aktywnie w akcję ochrony polskiej kultury i wspólnie z nami zadbacie o zapewnienie Waszym komunikatom językowym odpowiedniej formy.

Napisali o nas:
http://asystent.pwn.pl/info/sites/default/files/napisali-o-asystencie-jezykowym.pdf
« powrót
Akcja wnioskowa związana z Dyrektywą UE INSPIRE
Realizujemy obecnie w gminach - szeroką akcję wnioskową w przedmiocie realizacji wymogów wspomnianej Dyrektywy, odpowiedzi są często szokujące - Gminy nie przejmują się zazwyczaj wytycznymi związanymi z cyfryzacją danych przestrzennych i ich interoperacyjnością, niedługo poinformujemy o wynikach akcji.
« powrót
Art. 63 Konstytucji RP "Każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby(..) - korzystajmy z tego zapisu - Prześwietlajmy administrację publiczną
Coraz to częściej wykonując - pro publico bono - nasze akcje wnioskowania do Urzędów Administracji Publicznej, korzystamy z dobrodziejstw nie tylko Ustawy o Dostępie do Informacji, ale również art. 63 konstytucji RP:"Każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby(...). Tryb rozpatrywania takich petycji i wniosków określa art. 221 KPA.
NIK udostępnił nam specjalny adres dwnik@nik.gov.pl do wysyłania "Do wiadomości" wniosków optymalizacyjnych. Przedmiotowy adres ma służyć do realizacji dyspozycji §2 Rozporządzenia PRM w sprawie organizacji przyjmowania i rozpatrywania s. i wniosków.
« powrót
Tylko niecałe 2% gmin zaopatrywanych jest w energię o parametrach zgodnych z ustawowym progiem dot. energii odnawialnej
Już wkrótce opublikujemy raport z przeprowadzonej przez akcji wnioskowania dotyczącej przestrzegania przez gminy wymogów określonych w Ustawie Prawo Energetyczne. Wyniki są zadziwiajace, tylko nieliczne gminy w swoim bilansie energetycznym respektują ustawową wartośc 10,4% energii pochodzacej ze źródeł odnawialnych. Są to m.in. Gmina Żychlin, Grabica, Lubochnia, Dzierzgowo, Lipsk, Lecbork, Kłobuck, Czelądź, Kętrzyn, Kołobrzeg, Darłowo.

Akcja okaząła się wielkim sukcesem, a jaj wyniki będą jeszcze długo służyć ekspertom do zestawień i analiz.

« powrót
Wyniki akcji wnioskowania w zakresie posiadania przez JST, spisów nieruchomości w postaci elektronicznej:
W ostatnim czasie Spółka przeprowadziła akcję wnioskowania w trybie Ustawy o Dostępie do Infomacji Publicznej, dotyczacą posiadania przez Gminy spisów nieruchomości w postacji elektroniczniej.
Wyniki akcji były jak  zwykle bardzo ciekawe. Większość Jednostek nie posiada takiego spisu, co jest oczywiście nizgodne z uregulowaniami Ustawy prawo geodezyjne. Zapytaliśmy również kiedy gminy zamierzeją zmienić ten stan rzeczy, uzyskując najczęściej odpowiedź wskazującą 2012 r.  Zawnioskowaliśmy więc o skany posiadanych ewidencji prowadzonych w postaci papierowej, okazało się, że eweidencje nierzadko zawierają kilkanaście segregatorów, a część dokumentów datowana jest na lata osiemdziesiąte. Firmy zajmujące się wytwarzaniem takiego oprogramowania w formie systemu teleinfomatycznego, będą więc miały w najbliższm czasie żniwa w tym obszarze. Odpowiedzi Gmin - deklarujące utworzenie takich spisów w systemach teleionfomratycznych w 2012 r. są oczywiście wiążące, więc pracy będzie z pewnością dużo.

« powrót
Przełomowa sentencja prawna - w sprawie wnioskowania elektronicznego
I OSK 1277/08
1. Wniosek o udzielenie informacji publicznej może przybrać każdą formę, o ile wynika z niego w sposób jasny, co jest przedmiotem wniosku. Wniosek taki wszczyna postępowanie w sprawie, ale na tym etapie nie mają jeszcze zastosowania przepisy k.p.a.
2. Zgodnie z art. 16 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej przepisy k.p.a. stosuje się do decyzji o odmowie udostępnienia informacji publicznej oraz decyzji o umorzeniu postępowania. Dopiero zatem w takich sytuacjach znajdzie zastosowanie art. 63 § 3a k.p.a. stanowiący o obowiązku opatrzenia podania wniesionego w formie dokumentu elektronicznego bezpiecznym podpisem elektronicznym.
3. Za wniosek pisemny o udzielenie informacji publicznej uznawać należy również przesłanie zapytania pocztą elektroniczną i to nawet gdy do jej autoryzacji nie zostanie użyty podpis elektroniczny.
4. Ochrona zdrowia przed następstwami używania tytoniu leży w interesie publicznym, stanowi więc sprawę publiczną w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej.
5. Marszałek Województwa jako przewodniczący zarządu województwa, tj. organu wykonawczego samorządu województwa reprezentuje organ władzy publicznej i w myśl art. 4 ust. 1 pkt 1 ustawy obowiązany jest do udostępnienia informacji publicznej.
« powrót
Bardzo Dobre wyniki akcji wnioskowania związanej z oszczędnością energii
Urzędy bardzo chętnie i obszernie odpowiedziały na naszą akcję wnioskowania w przedmiocie działań podjętych w gminach w związku z przepisami w zakresie oszczędności energii.
Wiele urzędów posiada plan długookresowy plan działań termomodernizacyjnych swoich obiektów.
Jesteśmy mile zaskoczeni ilością odpowiedzi i ich szczegółowością. Na bazie obszernego i cennego, uzyskanego materiału, najprawdopodobniej przygotujemy, rankingi najlepszych gmin, w których włodarze szczególną troskę poświęcają tym jakże ważnym przepisom.
W Polsce nie funkcjonuje jeszcze tak prężnie - jak w Krajach Zachodnich - środowisko Podmiotów zaangażowanych w działania związane z ochroną środowiska naturalnego. Dlatego może w minimalnym stopniu podjęta przez nas i fundację FEWE - akcja wnioskowa - przyczyni się do większego zainteresowania tą tematyką.
« powrót
CBŚ w Gminie Kowala - Dobro Petenta - najważniejsze!
Opisywaliśmy sprawę Wójta Gminy Kowala przeciwko któremu wystąpowaliśmy w WSA, i który jak uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, naruszał Ustawę o Dostępie do Infomacji Publicznej w zakresie ogładszania informacji o stanie spraw związanej z przetargami. W obecnym roku, jak się okazuje przeszukania w Urzędzie dokonało CBŚ, a sprawa również dotyczyła przetargów, szczegóły w linku poniżej: http://radom.gazeta.pl/radom/1,48201,8232596,Agenci_CBS_wpadli_do_urzedu_gminy_w_Kowali.html  - jak widać warto zadbać o realzację dyspozcyjcji Ustawy o Dostępie do Informacji Publicznej, już nie tylko Sądy i NIK - weryfikują dbałość o Petentów w tej materii.
« powrót
Dobro Publiczne - wymaga skutecznego zarządzania oprogramowaniem - Raport SGH przy współudziale Ministerstwa Gospodarki
Brak jeszcze spójnej i kompleksowej polityki zarządzania oprogramowaniem
w centralnej i lokalnej administracji publicznej


Taka generalna konkluzja płynie z opublikowanego raportu z badania przeprowadzonego przez Szkołę Główną Handlową we współpracy z Departamentem Gospodarki Elektronicznej Ministerstwa Gospodarki. Celem badania była ocena jakości zarządzania zasobami informatycznymi w centralnej i lokalnej administracji publicznej. Niezbyt optymistyczny obraz poprawia fakt stosowania przez wiele urzędów procedur zarządzania oprogramowaniem, idących śladem Ministerstwa Gospodarki – pierwszego ministerstwa, które przeprowadziło audyt oprogramowania i wdrożyło kompleksowy system zarządzania zasobami IT.

Również wiedza o licencjach na oprogramowanie zainstalowane w komputerach badanych organizacji okazała się niepełna. Blisko połowa ankietowanych ma pewność posiadania licencji na każdy  program komputerowy. Oznacza to, że druga połowa ankietowanych przyznaje, że w komputerach organizacji może być zainstalowane oprogramowanie bez licencji. Z powyższych danych można wywieść wniosek, że w ponad połowie zbadanych urzędów niedostateczna jest wiedza o zasobach informatycznych posiadanych przez organizację.

Z jednej strony niedostateczna wiedza o liczbie posiadanych komputerów i brak pewności co do posiadania licencji na każdy program, a także nieregularny charakter kontroli posiadanych zasobów i dokonywania aktualizacji oraz archiwizowania danych; z drugiej powszechna praktyka wyznaczania osoby odpowiedzialnej za zasoby informatyczne i formułowania na piśmie zasad korzystania z zasobów informatycznych oraz centralizacja zamówień oprogramowania. Tak zróżnicowany obraz jakości zarządzania infrastrukturą informatyczną wyłania się z konkluzji zawartych w raporcie. Szczegóły w streszczeniu załączonym do komunikatu prasowego.

 „Wdrożenie procedur zarządzania oprogramowaniem służy zwiększeniu efektywności także w wymiarze finansowym. W wypadku Ministerstwa Gospodarki już samo przeprowadzenie audytu posiadanych zasobów pozwoliło nam uzyskać oszczędności na poziomie 40% planowanego budżetu IT. Przykład naszej praktyki pokazuje, że efektywne zarządzanie to jeden ze sposobów poszukiwania oszczędności” — uważa Wiceminister Gospodarki Dariusz Bogdan.

Prorektor ds. rozwoju SGH, prof. dr hab. Marek Bryx podkreśla natomiast, że w interesie Państwa jest podnoszenie poziomu zarządzania w każdym aspekcie działalności administracji publicznej. „W dzisiejszych czasach każdy urzędnik posiadający kompetencje zarządcze powinien działać jak sprawny menadżer. Planowanie musi być poprzedzone analizą. W wypadku zasobów informatycznych, audyt zasobów informatycznych jest taką właśnie analizą. To pierwszy krok na drodze do efektywnego zarządzania. Od tego zaczęliśmy prace nad poprawą funkcjonowania naszego Centrum Informatycznego i to przynosi coraz bardziej widoczne efekty!” — konkluduje Prorektor SGH.

***
Minister Gospodarki jest naczelnym organem administracji publicznej kierującym działem gospodarka w administracji rządowej. Obsługę zapewnia mu Ministerstwo Gospodarki będące jednostką budżetową. Dział gospodarka obejmuje sprawy gospodarki, w tym współpracy gospodarczej z zagranicą, energetyki, certyfikacji, własności przemysłowej, działalności gospodarczej oraz współpracy z organizacjami samorządu gospodarczego.
 
***
Instytut Gospodarki Światowej w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, powstał w 1985 roku, jako placówka naukowa, powołana dla inicjowania i prowadzenia badań z zakresu gospodarki światowej, międzynarodowych stosunków ekonomicznych i finansowych. Instytut prowadzi badania m.in. w zakresie nowych trendów w gospodarce światowej, handlu zagranicznym, innowacyjności. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie to najstarsza polska uczelnia ekonomiczna założona w 1906 roku, jako Prywatne Kursy Handlowe Męskie Augusta Zielińskiego. Jest ona jednym z wiodących uniwersytetów ekonomicznych
w Europie. Co roku mury uczelni opuszcza ponad 2000 nowych absolwentów. Statystycznie, co trzeci ekonomista w Polsce  w XX w. był absolwentem tej Uczelni.

 


Więcej informacji udziela:

Anna Arczewska, ComPress S.A,
e-mail: aarczewska@compress.com.pl

« powrót
Grzywna na Wójta Gminy Celestynów - Dobro Petenta Ucierpiało - Skarb Państwa poniósł tego koszty
Wojewódzki Sąd Administracyjny, ukarał dużą grzywną Wójta gminy Celstynów za nie przekazanie skargi na bezczynność. Wójt zawinił i zapłacił grzywnę z publicznych pieniędzy, czyli Petent ucierpiał, a my za to zapłacilismy!!. Sąd orzekając o wysokości grzywny wziął pod uwagę szczególny przedmiot sprawy (dostęp do informacji publicznej) oraz związany z nim skrócony termin do wykonania ciążącego na organie obowiązku przekazania skargi Sygnatura: II SO/Wa 4/09.
W dniu 10 marca 2009 r. strona skarżąca wniosła do Sądu wniosek o wymierzenie Wójtowi Gminy C. grzywny za nieprzekazanie ww. skargi z dnia 12 stycznia 2009 r. wraz z aktami sprawy i odpowiedzią na skargę. W odpowiedzi na wniosek organ wniósł o jego oddalenie wskazując, iż podjął działania zmierzające do udostępnienia skarżącemu żądanych informacji. Natomiast opóźnienie w przekazaniu do Sądu skargi dnia 12 stycznia 2009 r. zostało spowodowane, wynikłymi w trakcie postępowania, wątpliwościami odnośnie żądania skarżącego. Podmiot odpowiedzialny za udostępnienie informacji stał bowiem na stanowisku, iż żądane informacje nie stanowią informacji publicznych. Ponadto organ wskazał, iż w trakcie postępowania skarżący złożył zażalenie w trybie art. 37 kpa, co wiązało się z przekazaniem sprawy do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i też niewątpliwie wpłynęło na powstałe opóźnienie. Razem z odpowiedzią na wniosek organ przekazał do Sądu skargę K. K. z dnia 12 stycznia 2009 r. wraz z odpowiedzią na skargę i aktami administracyjnymi, którą zarejestrowano w Sądzie pod sygn. akt II SAB/Wa 43/09. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Zgodnie z art. 54 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 z późn. zm.), skargę do sądu administracyjnego wnosi się za pośrednictwem organu, którego działanie lub bezczynność są przedmiotem skargi. Organ, o którym mowa w § 1, przekazuje skargę sądowi wraz z aktami sprawy i odpowiedzią na skargę w terminie trzydziestu dni od dnia jej wniesienia (§ 2). Natomiast art. 21 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (tekst jednolity: Dz. U. z 2001 r., Nr 112, poz. 1198 ze zm.) stanowi, że do skarg rozpatrywanych w postępowaniu sądowoadministarcyjnym o udostępnienie informacji publicznej przekazanie skargi, akt i odpowiedzi na skargę następuje w terminie 15 dni od dnia otrzymania skargi. Wskazana regulacja stanowi przepis szczególny w stosunku do ogólnego unormowania w art. 54 § 2 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, zakreślający inny, krótszy termin do wykonania obowiązku ciążącego na organie. W razie niezastosowania się organu do ww. obowiązku, tj. nieprzekazania skargi wraz z aktami i odpowiedzią na skargę, Sąd, na wniosek skarżącego, może orzec o wymierzeniu organowi grzywny na podstawie art. 55 § 1 cytowanej ustawy, w wysokości określonej w art. 154 § 6. Wymierzenie ww. grzywny, jest środkiem dyscyplinująco - restrykcyjnym mającym na celu doprowadzić do wykonania przez organ obowiązku przekazania skargi. Podkreślić należy, iż zastosowanie tego środka nie jest obligatoryjne, ponieważ przepis art. 55 § 1 ustawy wyraźnie wskazuje, że "sąd może orzec" o wymierzeniu organowi grzywny. Oznacza to potrzebę uwzględnienia przez sąd wszystkich okoliczności sprawy, a więc między innymi przyczyny niewypełnienia przez organ obowiązku, a także czas, jaki upłynął od wniesienia skargi, oraz czy przed rozpatrzeniem wniosku o wymierzenie organowi grzywny organ ten obowiązek wypełnił i wyjaśnił powody niedotrzymania terminu (T. Woś, H. Knysiak-Molczyk, M. Romańska: Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, Warszawa 2005, s. 259). W niniejszej sprawie Wójt Gminy C. spóźnił się z wypełnieniem ciążącego na nim obowiązku o ponad dwa i pół miesiąca. Skarga, jak wynika z akt sprawy o sygn. II SAB/Wa 43/09, wpłynęła do Urzędu Gminy C. w dniu 12 stycznia 2009 r. o godz. 16.36 (data prezentaty organu na skardze). Zgodnie z cytowanym już art. 21 ustawy o dostępie do informacji publicznej, organ winien przekazać ją wraz z odpowiedzią na skargę i aktami administracyjnymi najpóźniej do dnia 27 stycznia 2009 r. Organ wykonał zaś swój obowiązek w dniu 14 kwietnia 2009 r. (data nadania na kopercie), tj. 76 dni po upływie piętnastodniowego terminu, przekraczając go ponad pięciokrotnie. Ponadto organ uzasadniając zwłokę wskazuje na okoliczności związane z postępowaniem w sprawie wniosku. Należy jednak wskazać, iż działanie organu związane z rozważaniem, czy żądane informacje stanowią informacje publiczną, czy też wniesienie przez skarżącego zażalenia na nieterminowe załatwienie sprawy, nie może usprawiedliwiać opóźnienia organu w wykonaniu ciążącym na nim ustawowym obowiązku. Zarówno bowiem Kodeks postępowania administracyjnego, jak i ustawa o dostępie do informacji publicznej regulują sposób załatwienia sprawy w takich okolicznościach i do tych regulacji organ winien się stosować, unikając w ten sposób zarzutów skarżącego o nieprzekazaniu jego skargi w ustawowym terminie do Sądu. Stosownie do art. 154 § 6 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi grzywnę, o której mowa w § 1, wymierza się do wysokości dziesięciokrotnego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej w roku poprzednim, ogłaszanego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego na podstawie odrębnych przepisów. Zgodnie z Obwieszczeniem Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 19 lutego 2009 r. w sprawie przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej w 2008 r. i w drugim półroczu 2008 r. (M.P. Nr 11, poz. 138) w 2008 r. wynosiło ono 2.578,26 zł. Sąd orzekając o wysokości grzywny wziął pod uwagę szczególny przedmiot sprawy (dostęp do informacji publicznej) oraz związany z nim skrócony termin do wykonania ciążącego na organie obowiązku przekazania skargi. Nie bez znaczenia pozostał też rodzaj powołanych okoliczności usprawiedliwiających 76 - dniowe uchybienie tego terminu, z drugiej strony zaś fakt, że organ przekazał skargę do Sądu wraz z odpowiedzią na skargę i aktami administracyjnymi po złożeniu wniosku o wymierzenie grzywny. Mając powyższe na uwadze Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, na podstawie art. 55 § 1 powołanej ustawy - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w zw. z art. 21 powołanej ustawy o dostępnie do informacji publicznej, orzekł jak w sentencji.
« powrót
Grzywna 8 tys. dla Starosty Wołomińskiego, za nieprzekazanie akt w sprawie o udsotępnienie Informacji Publicznej
Przekroczenie terminu wiąże się z funkcją represyjną, niezależnie od tego, czy organ przesłał skargę, odpowiedź na skargę i akta przed posiedzeniem sądu, czy też nie.

Sygnatura: I OZ 1108/09
Sąd: Naczelny Sąd Administracyjny
Data wydania: 2010-01-06
Dotyczy artykułu: art. 21 ust. 1 ustawy dip

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie:

Sędzia NSA Izabella Kulig-Maciszewska

po rozpoznaniu w dniu 6 stycznia 2010 r. na posiedzeniu niejawnym w Izbie Ogólnoadministracyjnej zażalenia Starosty Powiatu Wołomińskiego na postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 14 października 2009 r., sygn. akt II SO/Wa 21/09 wymierzającego Staroście Powiatu Wołomińskiego grzywnę w wysokości 8000 zł z tytułu nieterminowego przekazania do Sądu skargi wraz z odpowiedzią i aktami administracyjnymi w sprawie skargi W. S. na bezczynność Starosty Powiatu Wołomińskiego w przedmiocie rozpoznania wniosku z dnia [...] listopada 2008 r. w sprawie sygn. akt II SAB/Wa 15/09 o udostępnienie informacji publicznej p o s t a n a w i a: oddalić zażalenie.
Uzasadnienie

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie postanowieniem z dnia 14 października 2009 r. sygn. akt II SO/Wa 21/09 wymierzył Staroście Powiatu Wołomińskiego grzywnę w wysokości 8000 zł z tytułu nieterminowego przekazania do Sądu skargi W. S. wraz z odpowiedzią i aktami administracyjnymi.

W uzasadnieniu wskazano, iż wniosek o ukaranie organu grzywną wpłynął do Sądu w dniu 10 lipca 2009 r., w którym podniesiono, iż organ swoim działaniem usiłuje zablokować postępowanie w sprawie dostępu do informacji publicznej a ponadto mimo ciążących obowiązków przewidzianych w art. 54 § 2 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.), organ ich nie wykonał tj. nie przekazał skargi wraz z aktami sprawy.

Wojewódzki Sąd Administracyjny na podstawie akt sprawy ustalił, iż W. S. złożył za pośrednictwem Starosty Powiatu Wołomińskiego skargę z dnia 16 stycznia 2009 r., na bezczynność tego organu w przedmiocie udostępnienia informacji publicznej, która wpłynęła do organu w dniu 19 stycznia 2009 r., a którą wraz z odpowiedzią przekazano do Sądu w dniu 10 lutego 2009 r. Natomiast akta administracyjne nadesłano dopiero w dniu 25 maja 2009 r., z tym że były niekompletne.

Sąd I instancji podniósł, iż w istocie w dniu 24 marca 2009 r. Starosta Wołomiński złożył do akt pismo z prośbą o przedłużenie terminu do nadesłania akt sprawy o 30 dni z uwagi na znaczną ilość składanych przez skarżącego do różnych organów skarg oraz koniecznością wyłączenia pracowników z postępowania, niemniej jednak to wyjaśnienie Sąd uzyskał dopiero po wezwaniu organu do wykonania obowiązku z art. 54 § 2 P.p.s.a. Co więcej w dniu 15 maja 2009 r., a zatem po upływie dodatkowego terminu Sąd ponownie wezwał organ do nadesłania akt w terminie 7 dni, które nadeszły w dniu 25 maja 2009 r. i zostały zwrócone do organu, przy piśmie z dnia 6 lipca 2009 r., celem ich uporządkowania i uzupełnienia o oryginały lub poświadczone za zgodność z oryginałem kopii zawartych w nim dokumentów potrzebnych do rozpoznania sprawy.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w tak ustalonym stanie faktycznym, mając na uwadze zarówno treść art. 55 § 1 P.p.s.a. jak i szczególną regulację art. 21 pkt 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112, poz. 1198 ze zm.), która przewiduje, iż termin do przekazania skargi w sprawach z zakresu dostępu do informacji publicznej wynosi 15 dni a nie 30, stwierdził, iż wniosek w pełni zasługuje na uwzględnienie, bowiem z zestawienia daty wpływu skargi do organu tj. 19 stycznia 2009 r. i daty przekazania skargi wraz z odpowiedzią w dniu 10 lutego 2009 r. oraz akt administracyjnych w dniu 25 maja 2009 r. z ustawowym terminem 15 - dniowym do jej przekazania, którego ostatni dzień przypadł na 3 lutego 2009 r. wynika, iż organ nałożony na niego obowiązek wykonał ze znacznym przekroczeniem terminu, bowiem opóźnienie wyniosło aż 111 dni. Zatem przekazanie skargi nastąpiło z przeszło siedmiokrotnym przekroczeniem ustawowego terminu.

Sąd I instancji wymierzając organowi grzywnę w wysokości 8000 zł kierował się dyspozycją przepisu art. 154 § 6 P.p.s.a. i uwzględnił okoliczności uzasadniające przyczynę zwłoki podnoszone w odpowiedzi na wniosek, w której to wskazano, iż skarga została przekazana w terminie. Ponadto powołując się na charakter dyscyplinująco - restrykcyjny grzywny, podkreślił, iż wymierzenie grzywny w niniejszej sprawie ma charakter represyjny, co jest także zgodne z ratio legis uregulowań ustawy o dostępie do informacji publicznej, bowiem przekazanie skargi z tak znacznym opóźnieniem nie może być pozostawione bez sankcji, gdyż przeczyłoby to funkcji jaką instytucja grzywny ma spełniać. Tym bardziej, że o przyczynach uchybienia terminu organ poinformował Sąd dopiero po doręczeniu wezwania do wykonania ciążącego na nim obowiązku.

Na powyższe postanowienie wniesiono zażalenie, w którym zarzucono naruszenie art. 55 § 1 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi polegające na uznaniu, iż powyższy przepis ma na celu ukaranie organu za uchybienie terminowi określonemu w art. 54 § 2 w/w ustawy i wymierzenia grzywny, w sytuacji, gdy prawidłowa interpretacja omawianego przepisu prowadzi do wniosku, iż jego jedynym celem jest wyegzekwowanie od organu spełnienia obowiązków procesowych, a nie karanie za uchybienie terminowi, i wobec ich wykonania przed wydaniem skarżonego postanowienia i przed wydaniem wyroku wywołanego skargą na bezczynność postępowanie powinno być umorzone jako bezprzedmiotowe. W związku z tym wniesiono o uchylenie zaskarżonego postanowienia i umorzenie postępowania jako bezprzedmiotowego. Podkreślono, iż fakt zasypywania organu przez wnioskodawcę licznymi skargami i wnioskami muszą powodować utrudnienia w dochowaniu terminu do odpowiedzi na każde wystąpienie.

Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje:

Zażalenie nie ma usprawiedliwionej podstawy.

Zgodnie z art. 55 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.), zwaną dalej P.p.s.a., w razie niezastosowania się do obowiązków, o jakich mowa w art. 54 § 2, tj. przekazania skargi sądowi wraz z aktami sprawy i odpowiedzią na skargę w terminie 30 dni od dnia jej wniesienia, Sąd może na wniosek skarżącego orzec o wymierzeniu organowi grzywny w wysokości określonej w art. 154 § 6 tej ustawy. Przy czym trzeba wskazać, iż w przypadku skarg dotyczących udostępnienia informacji publicznej termin ten, stosownie do art. 21 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej, wynosi 15 dni.

Zatem powołane przepisy przewidują wyłącznie dwa warunki, których spełnienie pozwala Sądowi na wymierzenie takiej grzywny, tj. stwierdzenie uchybienia przez organ 30 - dniowemu terminowi, a w niniejszej sprawie 15 - dniowemu terminowi, do przekazania sądowi skargi wraz z aktami sprawy i odpowiedzią na skargę oraz złożenie przez stronę wniosku o wymierzenie grzywny.

W niniejszej sprawie bezspornie z akt sprawy wynika, iż Starosta Powiatu Wołomińskiego uchybił określonemu wyżej 15 - dniowemu terminowi, gdyż skargę strony, która wpłynęła do organu 19 stycznia 2009 r. przekazał do Sądu I instancji dopiero dnia 10 lutego 2009 r. (k. 7 akt sygn. II SAB/Wa 15/09), zaś akta administracyjne dopiero w dniu 25 maja 2009 r., które dodatkowo zostały zwrócone celem ich uporządkowania i uzupełnienia o stosowne dokumenty, przy piśmie z dnia 6 lipca 2009 r. (k. 31 akt sygn. II SAB/Wa 15/09), a strona złożyła wymagany wniosek, zasadnym było wymierzenie stosownej grzywny w trybie cytowanych przepisów.

Należy wskazać, iż wbrew stanowisku wnoszącego zażalenie, dopełnienie obowiązku wynikającego z art. 54 § 2 P.p.s.a. z uchybieniem przez organ terminu już po wniesieniu, ale jeszcze przed rozpoznaniem wniosku strony skarżącej o wymierzenie grzywny, nie uzasadnia umorzenia postępowania w zakresie tego wniosku tylko z tego powodu. Zgodnie ze stanowiskiem, z którym skład orzekający w niniejszej sprawie zgadza się, zaprezentowanym w uchwale siedmiu Sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 3 listopada 2009 r. sygn. akt II GPS 3/09, przepis artykułu 161 § 1 pkt 3 P.p.s.a. nie ma zastosowania w przypadku, gdy po wniesieniu wniosku o wymierzenie organowi grzywny w trybie art. 55 § 1 powołanej ustawy organ przekazał skargę sądowi wraz z aktami sprawy i odpowiedzią na skargę. Bowiem skoro z art. 54 § 2 P.p.s.a. wynika obowiązek dochowania określonego terminu, to uchybienie tej powinności mieści się w "niezastosowaniu się do obowiązków", będącym przesłanką wymierzenia grzywny na podstawie art. 55 § 1 P.p.s.a. W rezultacie przedmiot zaskarżenia określony w art. 55 § 1 P.p.s.a. obejmuje nie tylko zaniechanie przekazania sądowi skargi, odpowiedzi na skargę i akt sprawy, ale także zwłokę organu w dopełnieniu tej czynności. Oznacza to, że nie przestanie on istnieć w przypadku przekazania sądowi skargi, odpowiedzi na skargę i akt sprawy z uchybieniem trzydziestodniowego terminu. Nie zachodzi zatem bezprzedmiotowość postępowania w rozumieniu art. 161 § 1 pkt 3 P.p.s.a. Również bez znaczenia jest przy tym termin posiedzenia sądu, na którym zostanie rozpoznany wniosek o wymierzenie grzywny. Nie może on przecież zmienić faktu uchybienia albo braku uchybienia terminowi ustanowionemu w art. 54 § 2 P.p.s.a. Pozostaje zatem bez wpływu na istnienie bądź nieistnienie przedmiotu zaskarżenia. Ponadto - słusznie w literaturze zwrócono uwagę, że ustawa nie wskazuje na jakikolwiek związek między złożeniem wniosku, wykonaniem obowiązku, a terminem posiedzenia sądu. Sąd jest zobowiązany rozpatrzyć merytorycznie wniosek, który spełnia wymogi formalne, bez względu na to, czy organ swój obowiązek do daty posiedzenia sądu spełnił, czy też nie. Postępowanie ma swój przedmiot, gdyż wniosek nie został cofnięty, ani z innych przyczyn nie stał się bezprzedmiotowy.

Ponadto nieuprawnione jest przypisywanie art. 55 § 1 P.p.s.a. wyłącznie funkcji dyscyplinującej, która polega na przymuszeniu organu grzywną do przesłania skargi, odpowiedzi na nią oraz akt sprawy i aktualizuje się ona wtedy, gdy organ nie dopełnił tej czynności, a Sąd chce na nim wymóc jej dokonanie. Wprawdzie oczywistym w tym wypadku jest także uchybienie terminowi przewidzianemu w art. 54 § 2 P.p.s.a., ale funkcja dyscyplinująca kwestii przekroczenia terminu nie dotyczy, gdyż nie może być mowy o dyscyplinowaniu do zachowania uchybionego już wcześniej terminu. Wobec tego, przekroczenie terminu wiąże się z funkcją represyjną, niezależnie od tego, czy organ przesłał skargę, odpowiedź na skargę i akta przed posiedzeniem sądu, czy też nie. W obu przypadkach spotyka go represja za niedopełnienie tej czynności w przepisanym terminie. Różnica sprowadza się do tego, że w pierwszym przypadku funkcja represyjna występuje obok funkcji dyscyplinującej, zaś w drugim już nie. Dlatego sąd, który wymierza grzywnę, mimo dopełnienia przez organ obowiązków z art. 54 § 2 P.p.s.a. przed posiedzeniem sądu, ale z uchybieniem terminu, wymierza ją wyłącznie za uchybienie terminu. W tym względzie funkcja represyjna art. 55 § 1 P.p.s.a. znajduje również uzasadnienie w potrzebie ochrony konstytucyjnego prawa do rozpoznania sprawy sądowej bez nieuzasadnionej zwłoki (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). Choć przywołana regulacja konstytucyjna odnosi się do sądu, a nie do organu administracji publicznej, to jednak działanie sądu jest w tym wypadku uzależnione od dokonania przez organ czynności wymienionych w art. 54 § 2 P.p.s.a. Z tej przyczyny organ ponosi odpowiedzialność za uniemożliwianie albo utrudnianie realizacji tego prawa.

Na marginesie należy dodać, iż przyczyny jakie spowodowały nieprzekazanie skargi do Sądu, tj. zasypywanie starosty wszelkiego rodzaju pismami, skargami i wnioskami przez skarżącego, pozostają bez znaczenia w przedmiocie samego wymierzenia grzywny, natomiast mogą mieć ewentualnie wpływ na jej wysokość.

Wobec powyższego, Naczelny Sąd Administracyjny uznając, iż zażalenie jest niezasadne, na podstawie art. 184 w związku z art. 197 § 2 P.p.s.a., orzekł jak w sentencji postanowienia

« powrót
Precedensowy wyrok - sankcja karna za nieudostępnienie infomacji publicznej
Dotychczasowe wyroki w przedmiocie udostepniania infoamcji publicznej - były jurysdykcją Sądów Administarcyjnych. Niedawno miał miejsce precedensowy, pierwszy wyrok karny w tej materii. Przypominamy, że sankcję karną, penalizuje art. 23 Ustawy o dostepie do infoamcji publicznej i w dbałości o jawnośc życia publicznego określa - co i tak jest na gruncjie prawa krajów o dłuższych tradycjach demokratycznych - łagodnym podejściem - karę pozbawienia wolności  jednego roku, za brak udostępnienia infomacji publicznej. Całość sprawy można prześledzić pod adresem: http://www.informacjapubliczna.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=153
« powrót
Przyjmowanie spraw w formie elektronicznej w praktyce jest bardzo łatwe do zrealizowania...
Wywiad przeprowadzony przez PAP - "Samorząd - PAP"
Zgodnie z obowiązującym prawem, od maja 2008 roku urzędy mają obowiązek przyjmowania podań i wniosków drogą elektroniczną. Według wciąż jeszcze obowiązujących przepisów, wnioski składane do urzędu drogą elektroniczną, powinny być opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu.

Dostępny na stronie internetowej urzędu formularz - pobrany, wypełniony i podpisany – można przesłać do urzędu na elektroniczną skrzynkę podawczą.

Pomysł stworzenia odpowiedniego narzędzia tak, aby urzędy łatwo i sprawnie mogły wypełnić ten obowiązek, powstał w ramach Centrum Innowacji Microsoft w Łodzi. W ramach działalności Centrum, prowadzone są pilotaże nowych rozwiązań IT, adresowanych do administracji publicznej, szkolenia w zakresie nowoczesnych koncepcji zarządzania w sektorze publicznym i innowacyjnych rozwiązań informatycznych dla pracowników administracji oraz użytkowników tych rozwiązań.

Centrum prowadzi również prace badawcze i badawczo-wdrożeniowe, usprawniające rozwiązania prawne i organizacyjne, dotyczące innowacyjnych metod wspierania realizacji zadań jednostek samorządu terytorialnego.

„I tak też się stało w przypadku tworzenia formularzy na bazie narzędzi Microsoft. Jest to narzędzie, które zostało zbudowane i udostępnione naszym partnerom i klientom bezpłatnie” - podkreśla Daniel Grabski.

Rozwiązaniem powstałym w Centrum zaintersował się nasz partner – firma Szulc-Efekt, posiadającą duże doświadczenie w obsłudze rynku samorządowego, w szczególnosci na poziomie gmin. Widząc zainteresowanie wśród urzędów możliwością tworzenia formularzy na bazie narzędzi Microsoft, partner zdecydował się takie rozwiązanie zaoferować samorządom.

„Bazując na narzędziu zbudowanym w ramach Microsoft Innovation Center w Łodzi i dostępnym bezpłatnie, nasz partner stworzył rozwiązanie umożliwiające przygotowanie, za pomocą Microsoft Word 2007, formularzy dokumentów elektronicznych XML, spełniających wymagania prawa polskiego” - zaznacza Grabski.

Adam Szulc, prezes Szulc-Efekt, podkreśla, iż wiele firm oferuje różne technologie dla tworzenia takich dokumentów - np. Microsoft czy ADOBE. „Jeżeli więc w urzędzie korzysta się z oprogramowania Microsoft, można na bazie Worda 2007 tworzyć takie formularze. Jest to proste i wygodne narzędzie, które pozwala na szybki kontakt z urzędem” - powiedział.

Korzyści z takiego rozwiązania są oczywiste. Jako przykład, Szulc podaje administrację w Danii, gdzie 50 proc. spraw załatwianych jest drogą elektroniczną. „Oznacza to o połowę mniej klientów w urzędzie, mniej telefonów, czy listów przesyłanych pocztą. Poza tym, daje to możliwość automatyzacji pracy urzędu. Jeżeli sprawa trafia do duńskiego urzędu w formie elektronicznej, nikt tego już tam nie drukuje, tylko funkcjonuje to w elektronicznym obiegu dokumentów. To oznacza też oszczędności. Wiadomo przecież, że kawa kupiona w automacie, kosztuje mniej, niż ta podana w restauracji”.

To, że można łatwo i skutecznie załatwiać sprawy drogą elektroniczną i przyjmować to jako „normę”, pokazują systemy bankowości elektronicznej. Zdaniem Adama Szulca „banki, które stopniowo postawiły na informatyzcję, wygrały. Wielu klientów już nawet nie pamięta, że kiedyś, aby wykonać przelew, trzeba było udawać się osobiście do banku. Są oczywiście tacy, którzy ciągle wolą przelewy wykonywane w okienku pocztowym lub bankowym, więc jednym i drugim trzeba udostępnić odpowiednie mechanizmy. Podobnie będzie z urzędami. Miejmy nadzieję, że za kilka lat cześć klientów będzie dziwić się, że kiedyś, chcąc załatwić sprawę w urzędzie, trzeba było udawać się osobiście do urzędu i tracić czas na dojazdy, rozmowy, kolejki”.

Jak podkreśla Daniel Grabski z Microsoft, powstałe rozwiązanie na bazie narzędzia dostepnego w łódzkim Centrum może być wykorzystywane wewnątrz danej jednostki, jak i na zewnątrz, czyli dla obywateli (przez przeglądarkę internetową lub off-line-owo). W jego opinii, zaproponowane rozwiązanie zapewni znaczną oszczędność czasu, jak i nakładów finansowych, a co najważniejsze - usprawni i ułatwi kontakt obywateli z urzędem, poprzez wykorzystanie technologii informatycznych w postaci znanego edytora tekstów Word 2007.

(za www.samorzad.pap.pl )

« powrót
Warto naśladować Gminę Czerwonak, wszak w innych gminach jest dużo pracy.....
W gminie Czerwonak - wykonany został audyt oprogramowania. Audyt został wykonany łącznie dla 81 komputerów. Podczas audytu dokonano identyfikacji zainstalowanych programów i zweryfikowano przeprowadzoną wcześniej inwentaryzację sprzętu.
Audyt poprzedziły długotrwałe prace, mające na celu wdrożenie procedur zarządzania oprogramowaniem i efektywnym wykorzystaniem posiadanych zasobów.

Urząd Gminy w Czerwonaku od wielu lat kładzie szczególny nacisk na postęp informatyczny, a zwłaszcza na inwestycje sprzętowe i programowe. Ponowne otrzymanie certyfikatu potwierdza, że w Urzędzie pracuje się w 100% na legalnym oprogramowaniu, a zarządzanie sprzętem komputerowym i licencjami odbywa się w sposób optymalny i przy użyciu nowoczesnych procedur.


(za www.czerwonak.pl)

« powrót
Miasto Lubiln zdobyo nagrodę na Webstarfstiwal; Dominik Kaznowski - całowiekiem roku - polskiego Internetu
Nagrody 4 edycji Webstarfestival rozdane.
Kategoria: Administracja Publiczna:
Webstar Akademii: http://www.lublin.eu (Urząd Miasta Lublin)
Webstar Internautów: www.lublin.eu (Urząd Miasta Lublin)
Wyróżnienia Akademii :www.nbpnews.pl (Narodowy Bank Polski) oraz http://bochnia.starostwo.gov.pl

Nagrodę Grand Webstar 2008 dla najlepszej strony w polskim Internecie otrzymał serwis interaktywnie.com. Jest to projekt skierowany do osób zajmujących się sprzedażą i marketingiem w sieci. Natomiast statuetka Grand Webstar Creative, za najlepsze rozwiązania kreatywne, przypadła agencji K2 Internet SA, twórcy kampanii e-mail marketingowej Zając Mroku (zajacmroku.pl).

Webstarfestival to konkurs nagradzający najlepsze strony w polskim Internecie. Jego pierwsza edycja odbyła się w 2005 roku. Od tego czasu prestiż konkursu konsekwentnie wzrastał. Obecnie jest to jedno z najważniejszych wydarzeń medialnych w Polsce. Najwięcej statuetek w historii konkursu zdobyła spółka Agora S.A, która może się poszczycić aż 8 Webstarami.

Pełna lista nagrodzonych w tegorocznej edycji konkursu:
Grand Webstar (Strona Roku 2008): www.interaktywnie.com
Grand Webstar Creative: www.zajacmroku.pl

 

(źródło: www.infotuba.pl )

« powrót
Bezprzewodowy Dostęp do Internetu w Gminie - zadowoleni mieszkańcy, zadowolony Burmistrz.
Bezpłatny Internet dotrze do podgrodziskich wsi. Pod koniec października został rozstrzygnięty przetarg na dostawę, montaż i utrzymanie urządzeń niezbędnych do transmisji sygnału radiowego (WiFi) oraz świadczenie usługi transmisji danych, dostępu do Internetu oraz wsparcia użytkowników 15 Hot Spotów na terenie Gminy Grodzisk Mazowiecki. 20 listopada odbyło się uroczyste podpisanie umowy z firmą Netia S.A., wybraną w drodze przetargu. Umowa ta przez najbliższe 3 lata zapewni mieszkańcom gminy, pozostającym w zasięgu działania Hot Spotów, bezpłatny dostęp do Internetu.  Uroczystość podpisania umowy uświetnili swoją obecnością min.: Pani Anna Streżyńska – Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, Pan Krzysztof Filiński – Prezes Agencji Rozwoju Mazowsza, Pan Eugeniusz Gaca – Członek Zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji, Pani Wiesława Kwiatkowska – Sekretarz Mazowieckiego Stowarzyszenia Gmin na Rzecz Społeczeństwa Informacyjnego

Przypomnijmy, że 28 czerwca 2008 r. na terenie miasta w ramach testów zostały uruchomione 4 Hot Spoty: w okolicach Placu Króla Zygmunta, deptaka, dworca PKP oraz Centrum Kultury. Na koniec września 2008 r. zarejestrowanych było prawie 280 stałych użytkowników, przy czym liczba ta stale wzrasta. Warto też wspomnieć, że przy kościele św. Anny i naprzeciw dworca PKP znajdują się ogólnodostępne koski internetowe, tzw. INFOMATY. Dodatkowo ze stanowisk internetowych można korzystać na basenie miejskim, izbie przyjęć szpitala zachodniego oraz w bibliotece publicznej mieszczącej się Centrum Kultury. Kolejne dwa stanowiska internetowe zostały uruchomione na zmodernizowanej Sali Obsługi Mieszkańców w Urzędzie Miasta w październiku br.
Firma, wyłoniona w drodze zakończonego właśnie przetargu, będzie zobowiązana do uruchomienia 5 kolejnych Hot Spotów w ciągu 2 miesięcy od daty podpisania umowy i dodatkowych 6 w czasie 4 miesięcy. 7 z tych punktów będzie zlokalizowane na terenie miasta (oprócz już istniejących, będą to: Zielony Rynek 2, Piaskowa 21, Osiedle Kopernika), a pozostałe 8 na terenie gminy, we wsiach: Natolin, Chlebnia, Kłudno Stare, Zabłotnia, Izdebno Kościelne, Kałęczyn, Adamowizna i Książenice. Są to wstępne lokalizacje, które zostaną ostatecznie potwierdzone, po wykonaniu specjalnych testów dostępności sygnału radiowego.

„Mam nadzieję, że darmowy Internet zachęci tych, którzy dotąd nie mieli dostępu do sieci, by spróbowali skorzystać z tego okna na świat” – mówi burmistrz Grzegorz Benedykciński. – „Cieszę się, że już wkrótce możliwość tę będą mieli również mieszkańcy podgrodziskich wsi. Przyznaję, że trochę czasu zajęło nam wypracowanie najlepszego dla mieszkańców i jednocześnie zgodnego z prawem rozwiązania. Jednocześnie cieszę się, że koszty, jakie poniesie w związku z tym gmina, nie są zbyt wysokie. Nieco ponad 166 tys. to jednorazowa opłata za zakup urządzeń do transmisji sygnału WiFi. Dodatkowo każdego roku, przez trzy lata trwania umowy, gmina będzie płacić niecałe 165 tys. za utrzymanie sieci, transmisję sygnału i wsparcie użytkowników. Informuję również, że to nie koniec projektu związanego z zapewnieniem mieszkańcom Gminy Grodzisk Mazowiecki bezpłatnego dostępu do Internetu. W latach następnych będziemy sukcesywnie rozbudowywać powstającą sieć Hot Spotów. Jestem przekonany, iż dzięki temu ceny za usługi telekomunikacyjne, oferowane na terenie naszej gminy, będą bardziej konkurencyjne” – podsumowuje burmistrz.

Urząd Miejski w Grodzisku Mazowieckim

« powrót
Skandaliczne ogłoszenia na Oficjalnych Stronach Urzędowych
Brak kontroli nad Oficjalnymi Stronami Urzędowymi prowadzi do nieprawidłowości, jakie w innych krajach Unii Europejskiej są nie do pomyślenia. Urzędnicy czasem, zamawiają nawet produkcję stron internetowych zaprzyjaźnionym jednoosobowym firmom lub nawet osobom fizycznym nie mającym doświadczenia ze złożonością prawną tej materii, Często kwoty za stronę, która będzie widoczna na całym świecie, urząd płaci tak niskie ceny, ze niemożliwością jest uzyskanie produktu na dobrym poziomie. Skutkiem tego jest funkcjonowanie oficjalnych serwisów, które za pieniądze podatników, nie tylko że naruszają prawo, ale również stanowią kryminogenne centra informacji o wszelkiej maści ogłoszeniach reklamach, etc. Brak odpowiednich notek prawnych oraz brak zabezpieczeń forów dyskusyjnych oraz kontroli nad linkami powoduje że plagą są coraz częściej afery związne publikowanymi treściami, dla przykładu: Kupię kozie mleko, suknia ślubna dla puszystej, sprzedam wiosła i laktator, prawnik poprowadzi sprawę o unieważnienie małżeństwa kościelnego - to nie gazetowe anonse, ale ogłoszenia umieszczone na urzędowej stronie Gliwic. Czytelnika, który skontaktował się z redakcją PDZ po lekturze tzw. wirtualnego forum zbulwersowało ogłoszenie "szukam partnerki dla rzadkiej rasy psa". - Czy Urzędowi Miasta wypada być psią swatką? - pyta nasz Czytelnik.
(za tekstem opublikowanym przez Stowarzyszenie Bona Fides: http://bonafides.pl/home/content/view/103/43/  )
« powrót
Zagadkowe plany Biznesmena
Krauze zwija interesy w Polsce
Odpowiedzialny za kontakty z prasą w firmie Prokom Investments Krzysztof Król z zawodowym optymizmem zaprzecza. Ale pogłoski nie milkną. Kontrolowana przez biznesmena fundacja wystawiła na sprzedaż kolekcję obrazów. Co słychać u Ryszarda Krauzego? Obraził się na kraj i ludzi? - docieka DZIENNIK.


"Nie dowie się pani niczego konkretnego. Prawie wszyscy w firmie mają zakaz wypowiadania się dla prasy i na ogół są lojalni wobec szefa. A Krzysztof Król nie jest wprowadzony w większość jego zamierzeń" - zapowiada na wstępie rozmowy jeden z byłych pracowników biznesmena.

Bliski współpracownik Krauzego mówi jednak DZIENNIK wprost: To prawda, że Ryszard postanowił pozbyć się wszystkiego, co nie jest mu jakoś niezbędne do życia. Jego najbliższe plany - choć to może potrwać jeszcze wiele miesięcy - to sprzedaż wszystkich spółek i skoncentrowanie się na kazachskiej ropie, która pozwoli mu być kimś w rodzaju bogatego rentiera. Jeszcze większy udział w przedsięwzięciu ma mieć kazachski partner, bo Krauze liczy, "że jeśli wpompują tam gotówkę, to swojej firmy nie zniszczą".

Sam Ryszard Krauze nieoczekiwanie zgodził się na rozmowę z DZIENNIKIEM, ale dopiero za dwa tygodnie.

Szef nie chce, by o nim pisano

Od półtora roku Ryszard Krauze nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Im bardziej próbował uniknąć rozgłosu, tym więcej pojawiało się na jego temat plotek. Ludzie od Krauzego robili tajemnicę nawet ze sprawy sprzedaży obrazów. Przecież fundacja sponsoruje m.in. Dom Papieski w Wadowicach. Łatwo można sobie wyobrazić, że pieniądze z aukcji trafią także na ten cel. Jest to znakomita informacja do wykorzystania w pozytywnym PR, a tu mur milczenia.

"To nie takie proste. Krauze nie chce, by media o nim pisały. Nawet kiedy informacja jest pozytywna, tak jak ta o działaniu fundacji i przekazaniu Domu Papieskiego kurii krakowskiej, nie daje zgody na jej upublicznianie" - tłumaczy jeden ze współpracowników biznesmena.

Inny dodaje: "To naczynia połączone. Kiedyś fundacja dostałaby po prostu pieniądze od innych spółek Krauzego. Teraz musi sobie sama radzić, bo całość działań Krauzego nastawiona jest na jeden cel - ropę".

Dopiero po publikacjach prasowych fundacja wydała oficjalny komunikat wyjaśniający, że wystawiła na aukcję w Sheratonie kilkanaście obrazów, a sprzedała kilka.

Większość byłych i obecnych pracowników Krauzego w jednym jest zgodna. Biznesmen całość swoich działań podporządkował jednemu celowi - szukaniu ropy w Kazachstanie i spółce Petrolinvest.

"Od początku było wiadomo, że to przedsięwzięcie ryzykowne i kosztowne. Na każdy odwiert potrzeba od 20 do 60 milionów dolarów, a tych odwiertów ma być 15" - opowiada pracownik jednej z firm Krauzego.


"Kiedy Krauze wszedł w tę ropę, nagle przestało się dla niego liczyć wszystko inne. Nawet jego ukochane dziecko, czyli informatyka, od której zaczynał swój biznes, poszła w odstawkę i Prokom Software został sprzedany" - dodaje inny.

"Z tym to było trochę inaczej. Za PiS Prokom nie załapał żadnego kontraktu rządowego na informatyzację. Nie zanosiło się na żadną zmianę i firma, która żyła z państwowych zamówień, straciła rację bytu" - mówi były pracownik Krauzego.

Przy okazji było wiadomo, że Krauze potrzebuje pieniędzy na Kazachstan. Zaczął więc sprzedawać inne rzeczy, by mieć gotówkę. Tuż po debiucie giełdowym Petrolinvestu w lipcu ubiegłego roku pojawiła się afera gruntowa i nagle biznesmen zaczął mieć kłopoty w związku z podejrzeniem o udział w przecieku informacji o działaniach CBA przeciwko Lepperowi. "Krauze bardzo to przeżył" - opowiada jego współpracownik. Zamknął się na kontakty z niektórymi ludźmi. Na innych się zawiódł.

Jeszcze na początku rządów PiS prezydent Lech Kaczyński wspierał jego działania w Kazachstanie. Krauze był jednym z niewielu biznesmenów, o którym bracia Kaczyńscy wypowiadali się pozytywnie. I nagle stał się symbolem złego oligarchy, głównym wrogiem IV RP.


W ubiegłym roku, jeszcze za rządu PiS, Krauze miał być zatrzymany i usłyszeć zarzut złożenia fałszywych zeznań. Chodziło o to, że zataił w prokuraturze, że spotkał się w swoim apartamencie na 40. piętrze hotelu Marriott z Januszem Kaczmarkiem, szefem MSWiA. Prokuratura uważała, że to właśnie wtedy doszło do przecieku informacji o planowanym zatrzymaniu przez CBA Andrzeja Leppera. Do bram firm Krauzego zapukała ABW, a on na wszelki wypadek aż do wyborów nie pokazał się w Polsce.

"Krauze do dziś nie wie, dlaczego z dnia na dzień stał się takim wrogiem PiS" - opowiada pracownik jednej z jego firm. "Był przecież z układu trójmiejskiego, w którym przecięły się drogi biznesmena i prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie wiem, czy ktoś pomyślał, że jest groźny, bo ma dużą wiedzę i chodziło o to, by go skompromitować i podważyć wiarygodność" - dodaje.

Co robią służby

Biznesmen z listy stu najbogatszych tygodnika "Wprost", przyjaciel Krauzego: "Wszyscy tak jakby czekali, że Krauze wykrwawi się w tym Kazachstanie i spektakularnie zbankrutuje. Normalnie państwo powinno wspierać swojego biznesmena, zwłaszcza kiedy działa w sektorze strategicznym. Tymczasem zostawiono go na pastwę służb rosyjskich, a polskie służby za rządów PiS zajmowały się głównie jego rozpracowywaniem".

Ale po wyborach wygranych przez PO komentowano nawet, że Krauzemu już nic teraz nie grozi, że "może wracać do gry". Pojawił się nawet żart rysunkowy, na którym widniał Krauze z podpisem "Pierwsi Polacy po wyborach wracają do kraju".

"Krauze na coś rzeczywiście liczył. Ale usłyszał od wysłanego przez Tuska pośrednika, jednego z ludzi ze służb, że nic z tego. Po tych odwiedzinach zniknęła z widoku książka z dedykacją Tuska" - opowiada dziennikarz zajmujący się układem trójmiejskim.

"Tusk się przestraszył, że będzie kojarzony jako obrońca oligarchy. Na wszelki wypadek się odciął" - twierdzi współpracownik Krauzego.

"Jak to nic się nie zmieniło po wyborach? A powołanie na ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego, prawnika, który napisał opinię, że Krauzemu nie można postawić zarzutu fałszywych zeznań? A zapowiedź umorzenia postępowania, w którym Krauze te zarzuty usłyszał?" - mówi były pracownik Krauzego.

Nieoficjalna informacja, że prokuratura zamierza umorzyć postępowanie o składanie fałszywych zeznań m.in. przeciwko Krauzemu i Kaczmarkowi ukazała się niedawno w jednej z rozgłośni radiowych.

Afera przeciekowa, ABW u bram, nieskuteczny telefon do prezydenta, w którym Krauze chciał prosić o interwencję, zawód na PO, nałożyły się na o wiele poważniejsze problemy biznesmena. Wbrew nadziejom dużej ropy w Kazachstanie ciągle nie ma. Pojawiły się wątpliwości, czy kiedykolwiek uda się ją znaleźć i to w takich ilościach, by wydobycie okazało się opłacalne.

Były pracownik Krauzego: "Tych terminów, kiedy ropa tryśnie, było już z siedem. Co jakiś czas ogłaszano, że ruszy wydobycie, ale było tego tyle, że nadawało się na żarty. Ile jest tej ropy?" - zapytałem pod koniec ubiegłego roku. "No do samochodu szefa starczy, ale ochrona musi już tankować w Orlenie" - usłyszałem.

"Wyniki Petrolinvestu są znakomite" - zapewnia Krzysztof Król. I na dowód pokazuje, że w czasie kiedy cała giełda spada, akcje tej spółki idą w górę. Firma właśnie ogłasza, że wydobywa ropę. Krzysztof Król pokazuje "Parkiet", który optymistycznie donosi: "Petrolinvest pozyskuje ropę naftową z siedmiu nowych odwiertów w Kazachstanie. Pod koniec tego roku, zdaniem prezesa Pawła Gricuka, spółka będzie wydobywać 2 - 3 tys. baryłek surowca na dobę, a w przyszłym roku - być może nawet 10 tys. baryłek".

 

To jednak ciągle nie jest zbyt dużo, a na dalsze prace w Kazachstanie Krauze potrzebuje stale dużej gotówki. Tymczasem na polskiej giełdzie trwa bessa. Biznesmen postanowił pozbyć się wszystkiego, co nie jest mu niezbędne, ale moment nie jest korzystny.

Także na sprzedaż pałacyku w Konstancinie. Krzysztof Król, pytany o sprzedaż tego domu, twierdzi, że nie ma o tym pojęcia i spraw prywatnych prezesa nie komentuje.

"To tylko kolejna plotka. Szef nie sprzedaje tego domu" - mówi tymczasem inny współpracownik Krauzego.

"Na pewno zamierza zostać w Trójmieście" - podkreśla Krzysztof Król. "I nie jest prawdą, że Krauze sprzedał samolot. Szef nadal nim lata".

Zwolnienia, czyli przyjaciele i wrogowie

Poza Prokom Software, Krauze pozbył się także firmy budowlanej Pol-Aqua. Do jego imperium należą teraz głównie trzy spółki notowane na giełdzie: Bioton, firma biotechnologiczna znana m.in. z produkcji insuliny. Polnord - jeden z największych polskich deweloperów. Jego wartość giełdowa to ok. 800 nln zł, ale zarząd wycenia, że sama wartość gruntów należących do spółki sięga ok. 2 mld zł. Z tego 1 mld przypada na warszawski Wilanów. I właśnie spółka paliwowa Petrolinvest. Zarządzaniem akcjami tych firm zajmuje się spółka inwestycyjna Prokom Investements. Krauze stopniowo sprzedaje akcje poszczególnych firm.

Wiadomo, że na sprzedaż wystawiony jest Bioton. Prawie dziesięć procent akcji kupił już Zygmunt Solorz. Kupnem Biotonu zainteresowany jest też m.in. Jerzy Starak. Prokom w zależności od potrzeb sprzedaje też akcje Polnordu, a gotówka inwestowana jest w kolejne działania Petrolinvestu w Kazachstanie.

"Krauze postanowił uporządkować także inne swoje sprawy biznesowe. Przestał płacić wielu ludziom, którzy od lat byli poprzyklejani do różnych jego firm i brali pieniądze za nic" - opowiada współpracownik Krauzego.


Podobno ktoś administruje teraz nawet jego kortami i ludzie, którzy całe lata grali tam w tenisa za darmo, muszą płacić.

"To tylko drobny przykład takiego porządkowania. Ale wielu ludzi musi się liczyć z tym, że dostanie wypowiedzenia, w tym także ci z Petrolinvestu" - przyznaje współpracownik Krauzego. Już teraz jest cała grupa ludzi, która chodzi po mieście i opowiada, że Krauze ich zwolnił. Mówią o jego bliskim upadku. "I rozsiewają plotki. Krauze dopiero niedawno zorientował się, jak wielu ludzi na nim żerowało. Brali pieniądze i nic nie robili. Nic dziwnego, że zostali zwolnieni. Ale jest też cała grupa przyjaciół Krauzego, która wkrótce sama się domyśli, że też powinna odejść. Ja pewnie też będę w tej grupie" - dodaje.

A pojawiła się plotka, że Wiesław Walendziak też ma już dla Krauzego nie pracować i zamierza przejść do Solorza.

"Stanowczo zaprzeczam jakobym miał rozstać się z Prokomem i przejść np. do firm Zygmunta Solorza" - przekazał DZIENNIKOWI Walendziak.

Czy firmy Krauzego wyprowadzą się z Marriotta?

"To kolejna plotka. Część osób przeniosła się tylko z VI piętra na V i odwrotnie. Cały czas zajmujemy tu dwa piętra" - wyjaśnia Krzysztof Król.

(za www.dziennik.pl  Anna Marszałek)

« powrót
E -kłamstwo za czasów rządów SLD
Informatyzacja kraju dokonywana przez rząd SLD to jedna wielka afera! Wykazała to Najwyższa Izba Kontroli, zaś sprawa trafiła do sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych
Raport dotyczył "kontroli świadczenia usług publicznych przez niektóre organy administracji rządowej przy zastosowaniu mediów elektronicznych".
 
Kontrola objęła okres od 1 stycznia 2004 r. do połowy 2005 r., czyli niemal ostatnie półtora roku rządów SLD. Kontrolą objęto stan realizacji rządowej strategii informatyzacji RP, sprawdzenie zakresu usług świadczonych drogą elektroniczną przez organy administracji publicznej oraz działania podejmowane na rzecz wdrażania niektórych usług. Czynności kontrolne przeprowadzono m.in. w byłym Ministerstwie Nauki i Informatyzacji, Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz w byłym Ministerstwie Gospodarki i Pracy (wcześniej Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej). Najwyższa Izba Kontroli oceniła je negatywnie.
Stan prawny
Działania podejmowane przez polski rząd miały wpisywać się w szersze projekty i inicjatywy podejmowane w Unii Europejskiej. Komisja Europejska w listopadzie 1999 r. przedstawiła inicjatywę e-Europe, dotyczącą budowy społeczeństwa informacyjnego zarówno w krajach UE, jak również w krajach kandydujących do Unii z Europy Środkowej i Wschodniej. Inicjatywa ta - pod nazwą "e-Europe 2002" - została w 2000 r. wpisana w tzw. strategię lizbońską, gdzie Rada Europy zdecydowała o podjęciu działań, dzięki którym gospodarka europejska do 2010 r. stanie się najbardziej dynamiczną i konkurencyjną gospodarką na świecie. Z kolei w 2002 r. Komisja Europejska przyjęła projekt "e-Europe 2005", w którym uaktualniono cele i priorytety określone w "e-Europe 2002". Jednak niezmiennie zasadniczym celem projektu jest zapewnienie każdemu obywatelowi Unii Europejskiej, każdej szkole, firmie i urzędowi dostępu do nowych technik teleinformatycznych i ich wykorzystania. Oznacza to m.in. obowiązek wdrożenia przez organy władzy publicznej poszczególnych państw członkowskich wykonywania usług na rzecz obywateli i przedsiębiorców przy pomocy mediów elektronicznych.
W Polsce dokument strategiczny "e-Polska - Plan działania na rzecz rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce na lata 2001-2006 (e-Polska 2001)", został przyjęty przez Radę Ministrów we wrześniu 2001 r. Aktualizacja projektów w UE, a także zakończenie negocjacji akcesyjnych wymusiło i na polskim rządzie aktualizację i modyfikację obowiązującego dokumentu strategicznego w zakresie informatyzacji. Nowy dokument pn. "Strategia Informatyzacji Rzeczypospolitej Polskiej - e-Polska na lata 2004-2006 (e-Polska 2004)" został przyjęty przez Radę Ministrów w styczniu 2004 r. Jako działanie priorytetowe wymieniono m.in. przeniesienie usług publicznych na platformę elektroniczną - projekt "Wrota Polski", zakładający usprawnienie przepływu informacji oraz zapewnienie możliwości załatwiania spraw między urzędami a obywatelami lub podmiotami gospodarczymi na drodze elektronicznej.
Przekłamane raporty
Nad całością działań rządu SLD w zakresie informatyzacji kraju czuwał Minister Nauki i Informatyzacji Michał Klejber. To on składał Radzie Ministrów okresowe raporty o stanie realizacji "Strategii". Pierwszy został przedłożony w lipcu 2004 r., a kolejny w czerwcu 2005 r. Obydwa raporty zostały sporządzone na podstawie cząstkowych, często nieprawdziwych danych, przesyłanych przez poszczególne urzędy uczestniczące w realizacji projektu. Ponieważ dane te nie były weryfikowane, przedstawiały nieprawdziwy, zakłamany obraz realizacji projektu.
Według NIK, fałsz zawarty w raportach wynikał z faktu, że Minister Nauki i Informatyzacji nie podejmował skutecznych działań w celu uzyskania od podmiotów odpowiedzialnych za realizację "Strategii e-Polska 2004" rzetelnych informacji o stanie wykonania przypisanych im zadań. - W konsekwencji raporty przekazywane Radzie Ministrów były nierzetelne - konkludują kontrolerzy NIK.
Prawdziwy obraz klęski
Raport NIK potwierdza prawdziwy obraz klęski rządu SLD na polu informatyzacji administracji publicznej.
Kontrolerzy NIK ocenili negatywnie, z punktu widzenia rzetelności, sposób opracowania przez Ministra Nauki i Informatyzacji "Strategii e-Polska 2004". Dokument ten został sporządzony bez właściwej analizy stanu wykonania wcześniejszych planów związanych z informatyzacją, potrzeb społecznych oraz zaleceń komisji Europejskiej w tym zakresie. W "Strategii e-Polska 2004" nie wyznaczono wiodących podmiotów odpowiedzialnych za realizację ujętych w niej działań, nie określono kluczowych miar efektywności oraz oczekiwanych efektów końcowych. Zamieszczone zapisy są niespójne wewnętrznie. M.in. stwierdzono, że wbrew zaleceniom Komisji Europejskiej pominięto jako cele do wdrożenia w pierwszej kolejności m.in. usługi dostępu do świadczeń medycznych, udzielania pomocy publicznej oraz dostępu do elektronicznego dziennika urzędowego zawierającego wiążące akty prawa.
Z realizacją było jeszcze gorzej. Minister nauki i informatyzacji nie realizował wszystkich zadań przypisanych mu w "Strategii" przez co ograniczył innym organom administracji publicznej możliwość działań w sferze świadczenia usług publicznych drogą elektroniczną. W planach finansowo-zadaniowych, przygotowanych przez ministerstwo na lata 2004 i 2005, ujęto tylko 23 z 45 działań przewidzianych w "e-Polska 2004" do realizacji w tych latach przez Ministerstwo Nauki i Informatyzacji.
"Wrota" donikąd
Przede wszystkim jednak całkowitą porażką okazał się projekt budowy i uruchomienia "Wrót Polski", polegający na przeniesieniu do końca czerwca 2005 r. usług publicznych na wspólną platformę elektroniczną, co miało dać olbrzymie oszczędności dla budżetu, rocznie sięgające 10 mld zł.
Projekt "Wrota Polski" został przygotowany nierzetelnie, bowiem zawierał błędy i nie uwzględniał polskich realiów organizacyjno-technicznych. Wydaje się, że obecnie nie jest możliwy do realizacji, gdyż przygotowanie polskiej administracji do realizacji tego projektu ocenia się na ok. 34 proc.
Podobnie NIK oceniła negatywnie działania Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (ministrami w tym czasie byli: Józef Oleksy i Ryszard Kalisz) w zakresie realizacji "Strategii e-Polska 2004". MSWiA w omawianym okresie nie realizowało w ogóle czterech z 14 działań przypisanych do tego resortu. Ponadto spośród pięciu działań, które miały zostać zrealizowane do końca 2004 r., zrealizowane zostało tylko jedno. Mogło to wynikać z braku jasnego i precyzyjnego podziału kompetencji, a zatem i odpowiedzialności, zarówno w kierownictwie jak i pomiędzy poszczególnymi komórkami organizacyjnymi resortu.
Trzeci urząd, który NIK kontrolowała w zakresie realizacji "Strategii e-Polska 2004" to byłe Ministerstwo Gospodarki i Pracy (ministrowie: Jerzy Hausner i Jacek Piechota), które było odpowiedzialne za realizację lub współrealizację 19 zadań.
Izba oceniła negatywnie, z punktu widzenia rzetelności, sposób realizacji działania zakładającego wykorzystanie telepracy do zmniejszenia bezrobocia. Ponadto, zdaniem NIK, minister właściwy do spraw gospodarki zaniechał sfinalizowania działań niezbędnych do wprowadzenia zmian w ustawie z dnia 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym, dotyczących uproszczenia przepisów i dostosowania prawa krajowego do rozwiązań zastosowanych w prawie UE.
NIK ocenił negatywnie, pod względem rzetelności i legalności, zaniechania i opóźnienia w zakresie ustawodawstwa i wydawania aktów wykonawczych do ustaw, uniemożliwiając ich pełne wejście w życie. Np. ustawa z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne weszła w życie z rocznym opóźnieniem w stosunku do terminu planowanego w "Strategii e-Polska 2004". Ponadto m.in. nie zostało wydane na czas rozporządzenie w sprawie warunków technicznych oraz warunków bezpieczeństwa udostępniania formularzy i wzorów w postaci elektronicznej.
Kukułcze jajo po SLD
Warto wspomnieć o nieprawidłowościach związanych z funkcjonowaniem Biuletynu Informacji Publicznej, który jest jednym z ważniejszych elementów w procesie udostępniania informacji publicznej obywatelom drogą elektroniczną. NIK ocenił negatywnie, pod względem rzetelności, sposób administrowania stroną główną BIP. Zawartość strony głównej BIP nie odpowiada wymogom określonym w przepisach, co w efekcie prowadziło do zawężenia możliwości dostępu do informacji publicznej. W wyniku badania stron internetowych BIP prowadzonych przez podmioty zobowiązane na podstawie "ustawy o dostępie do informacji publicznej", stwierdzono nieprawidłowości niemal w 97 proc. przypadków.
Jak więc widzimy, obecny rząd przejął w spadku po poprzednim, postkomunistycznym rządzie spore zaniedbania i zaległości w zakresie informatyzacji państwa, które stara się mozolnie nadrabiać. Dziwi tylko, że nie pociągnięto - jak dotąd - do odpowiedzialności tych wszystkich urzędników i polityków SLD, którzy ponoszą osobistą odpowiedzialność za e-kłamstwo rządu Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Poseł Artur Górski

Autor jest posłem PiS
artur.gorski@sejm.pl
(za "Tygodnik Nasza Polska")

 

« powrót
Franceska Michalska z Gminy Siemiatycze.
Tegoroczną nagrodę Mediów Publicznych Cogito 2008, przyznaną na uroczystej Gali w Tetrze Wielkim w Warszawie, zdobyła Małgorzata Szejnert za cykl reportaży z Giszowca i Nikiszowca. Nam najbardziej przypadła do gustu, książka Franceski Michalskiej z Siemiatycz, pt: "Cała radość życia. Na Wołyniu, w Kzachstanie, w Polsce." Książka ta pełna jest dionizyjskiej radości życia i wiary w opatrzność Bożą i plastycznych opisów czasów zsyłek, łagrów i walki o przeżycie. Zawodowo, Pani Franceska, jest uznanym lekarzem w Gminie Siemiatycze.

A.S.

 

Poniżej wiadomość archiwalna:

Nazwisko laureata Nagrody Mediów Publicznych Cogito, przyznawanej autorowi najlepszej polskiej książki minionego roku, zostanie ogłoszone w poniedziałek, podczas gali w Teatrze Narodowym.

Zdobywca nagrody otrzyma statuetkę i 200 tys. zł.

Laureatem nagrody Cogito może zostać autor książki o szczególnych walorach artystycznych, napisanej i wydanej w języku polskim, której pierwsze wydanie nastąpiło w roku poprzedzającym przyznanie nagrody.

Szansę na zdobycie nagrody mają nominowani: Andrzej Bieńkowski za książkę "Sprzedana muzyka", Andrzej Mandalian za książkę "Poemat odjazdu", Piotr Matywiecki za książkę "Twarz Tuwima", Franceska Michalska za książkę "Cała radość życia. Na Wołyniu, w Kazachstanie, w Polsce. Wspomnienia", Małgorzata Szejnert za książkę "Czarny ogród", Olga Tokarczuk za książkę "Bieguni" i Adam Zagajewski za książkę "Poeta rozmawia z filozofem".

Nagrody Mediów Publicznych, ustanowione przez Telewizję Polską i Polskie Radio, są w tym roku przyznawane po raz pierwszy.

Nagrody powołano w kwietniu; będą przyznawane co roku w dwóch kategoriach (Opus i Cogito). W czerwcu ogłoszono nazwisko laureata nagrody Opus - przyznawanej w dziedzinie współczesnej muzyki poważnej. Otrzymał ją Paweł Mykietyn.

Nagrody Mediów Publicznych zostały ustanowione we współpracy ze Stowarzyszeniem Pisarzy Polskich, Polskim PEN Clubem i Związkiem Kompozytorów Polskich. Członkowie tych stowarzyszeń zasiadają w jury nagrody.

Poniedziałkową galę uświetnią swym występem m.in. Maria Peszek, Maria Seweryn, Jan Peszek i Jerzy Radziwiłowicz.

(za www.onet.pl)

« powrót
LESZNOWOLA najlepsza na Mazowszu i w czołówce polskich gmin.
Ranking „Rzeczpospolitej” rozstrzygnięty.   Już po raz dziesiąty Kapituła „Rankingu Samorządów” wybrała najlepsze miasta, gminy miejsko – wiejskie oraz gminy wiejskie. Gala z okazji wręczenia nagród odbyła się w siedzibie „Rzeczpospolitej” w dniu 17 lipca 2008. Gmina Lesznowola w kategorii gmin wiejskich znalazła się na czwartym miejscu w Kraju, poprawiając tym samym swoją pozycje z poprzedniego roku (2007 rok – 5 miejsce). Pamiątkowy dyplom z rąk prof. dr hab. Jerzego Buzka, przewodniczącego Kapituły odebrał Marek Ruszkowski – Zastępca Wójta Gminy Lesznowola.
Prof. Jerzy Buzek (były premier, obecnie eurodeputowany), w swoim przemówieniu stwierdził, iż ranking jest maksymalnie zobiektywizowany. Opiera się wyłącznie na liczbach, niewiele jest w nim elementów podlegających ocenie jury. Zwyciężają po prostu najlepsi.
Ireneusz Fonfara – prezes Banku Gospodarstwa Krajowego (członek kapituły) podkreślił, że doceniono sprawne, skuteczne, przyjazne i innowacyjne samorządy.
W skład Kapituły oprócz wymienionych wcześniej Jerzego Buzka i Ireneusza Fąfary wchodzili:
- prof. dr hab. Michał Kulesza – z Uniwersytetu Warszawskiego, twórca reformy samorządowej,
- Elżbieta Suchocka – Roguska – Sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów,
- Krzysztof Hetman – Podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego,
- Andrzej Porawski – Dyrektor Biura Związku Miast Polskich,
- Paweł Tomczak – Dyrektor Biura Związku Gmin Wiejskich,
- Adam Kowalewski – Prezes rady nadzorczej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej oraz przewodniczący Głównej Komisji Urbanistyczno – Architektonicznej,
- Katarzyna Ostrowska – Dziennikarka działu ekonomicznego „Rzeczpospolitej” specjalizująca się m.in. w finansach samorządów,
- Paweł Jabłoński – Zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”, odpowiedzialny za strony ekonomiczne gazety.
W pierwszym etapie prac Komisji nad wyłonieniem najlepszych polskich samorządów, oparto się na danych Ministerstwa Finansów, następnie na danych z ankiet przygotowanych na bazie sprawozdań do Regionalnych Izb Obrachunkowych, Kuratorów Oświaty itd.
Dane te były przeliczane na wskaźniki dynamiki lub liczbę mieszkańców. Pomogły one ocenić jakość zarządzania i życia w miastach oraz w gminach. Brane pod uwagę wielkości pochodziły z ostatnich czterech lat i świadczyły o stabilności i stałych trendach w rozwoju poszczególnych samorządów.
Myślą przewodnią autorów rankingu było uhonorowanie tych samorządów, które najbardziej dbają o rozwój miast i gmin, o podniesienie jakości życia mieszkańców, jednocześnie zachowując reguły odpowiedzialności i bezpieczeństwa finansowego.
Jak już wcześniej wspomniano, Samorządy były oceniane w dwóch etapach.
W pierwszym Kapituła wybrała na podstawie wskaźników gminy, które najlepiej zarządzały swoimi finansami w latach 2004 – 2007 i jednocześnie najwięcej inwestowały.
Aby wybrać samorządy do drugiego etapu punktowano:
- dynamikę wzrostu wydatków majątkowych w przeliczeniu na 1 mieszkańca,
- wartość środków unijnych w przeliczeniu na 1 mieszkańca,
- zadłużenie samorządu w stosunku do dochodów,
- nadwyżkę operacyjną w stosunku do dochodów,
- dynamikę wzrostu dochodów własnych,
- relację nakładów inwestycyjnych do przyrostu zadłużenia,
- dynamikę wzrostu wydatków ogółem na 1 mieszkańca w wybranych działach (m.in. transport i łączność oraz ochrona środowiska).
W gminach, które przeszły do II etapu przeprowadzono badania dotyczące:
- udziału wydatków na realizację kontraktów z organizacjami pozarządowymi,
- wydatków mieszkaniowych w przeliczeniu na 1 mieszkańca,
- wyników sprawdzianów szóstoklasistów oraz egzaminów gimnazjalistów w latach 2007 i 2008,
- liczby nowych podmiotów gospodarczych działających na terenie gminy w przeliczeniu na 1000 mieszkańców,
- posiadanie przez Urząd normy ISO,
- udziału wydatków na promocję gminy w stosunku do wydatków ogółem,
- statutowych zapisów dotyczących przekazywania środków finansowych jednostkom pomocniczym,
- stopy bezrobocia, itd.
Wyróżniono po dziesięć najlepszych miast, gmin wiejskich oraz miejsko-wiejskich. Najwięcej laureatów tegorocznego rankingu pochodzi z Małopolski, Dolnego Śląska, Pomorza, Wielkopolski oraz Śląska.
W kategorii gmin wiejskich z terenu Województwa Mazowieckiego, Gmina Lesznowola zajmuje 4 miejsce (57,38 pkt), natomiast kolejna mazowiecka gmina jest dopiero na 26 miejscu (48,14 pkt). W kategorii gmin miejsko – wiejskich najlepszym w naszym województwie okazał się Józefów, który znalazł się na 9 miejscu (55,18 pkt), zaś najlepsze miasto to Siedlce na 27 miejscu z 51,68 punktami. Lesznowola okazała się więc bezapelacyjnym zwycięzcą.
 
(za www.lesznowola.pl  p.r.)
« powrót
Wójt Gminy Kowala złamał prawo, zapomniając, że dobro Petenta i Mieszkańca powinno być dobrem najwyższym.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, Wydział VIII Zamiejscowy, wyrokiem: Sygn. akt VIII SAB/Wa 5/08, na podstawie skargi złożonej przez gmina.pl, uznał, że Wójt Gminy Kowala, pozostawał w bezczynności nie udostępniając w BIP, informacji o stanie spraw urzędowych. Wyrokiem Sądu, Wójt został zobowiązany do udostępnienia w BIP brakującej informacji publicznej, czego wcześniej de facto nie czynił idąc w zaparte. Gmina Kowala została również zobowiązana do zwrotu stosownych kosztów, najsmutniejsze że koszty błędu Wójta poniosą i tak podatnicy (sic!). Tym samym zaistniał precedens, na który można się powoływać - ipse iure zapisów ustawowych, żądając udostępniania w Biuletynach Informacji Publicznej, informacji o stanie prowadzonych spraw w Urzędzie - na mocy art. 6 ust. 1 pkt 3 lit. e w związku z art. 8 pkt. 3 ustwawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r. Nr 112, poz. 1198 ). Z pewnością przyczyni sie to do wiekszej jawności w załatwianiu spraw publiczych, a to przecież wg. nie tylko - dyrektyw Unijnych, ale nawet wg. zasad najprostszej logiki - jest przecież sprawą najważniejszą. Spółka - wydawca portalu gmina.pl - złożyła już do Wójta Kowali kolejny wniosek, tym razem podpisany elektronicznie, oby tym zadaniem Wójt poradził sobie lepiej, wszak transparentność również jest w interesie Urzędników, choć czasmi - nielicznym - tak trudno to zrozumieć.
Notabene, powstaje pytanie dlaczego jest to dopiero pierwszy wyrok w sprawie dostepu do informacji o stanie spraw, skoro tak wiele osób skarży sie na forach dyskusynjych i w prasie na łamamnie praw do informacji, dlaczego w naszym kraju tak mało osób dochodzi swoich praw na drodze sądowej, wszak to jedyna uczciwa droga walki o prawa, które tak nagminnie są łamane przez Urzędników.

Po miesiącu od daty wydania wyroku, Wójt dalej nie udostępnił w BIP, rzeczonej informacji publicznej, jednyne pismo jakie otrzymaliśmy - na kolejny nasz wniosek - tym razem z prośbą o zastosowanie się do nakazów zawartych w wyroku - to informacja o zwolnieniu pracownika odpowiedzialnego za BIP, ...tak jakby to pracownik (w tym przypadku Informatyk ) ponosił winę za niedziałające w Urzędzie Gminy Kowala, wymagane prawem procedury (sic!). Zatem w gminie Kowala staropolskie powiedzenie "Kowal zawinił, a cygana powiesili", nabiera par excellance, specyficznego wydźwięku, i można go parafrazować "Kowala zawiniła, informatyka powiesili, a Petent dalej cierpi na brak informacji" 
(pobierz pismo - odpowiedź Wójta
(pobierz uzasadnienie wyroku - strona 3
(pobierz uzasadnienie wyroku - strona 4
« powrót
Niegospodarny Urząd
Żarski Urząd Miasta przepłacił kupując kserokopiarkę od zielonogórskiej firmy. - No i co z tego? - skwitowała sprawę naczelniczka wydziału organizacyjno-gospodarczego.W żarskim UM szasta się publicznymi pieniędzmi. To, że kupi się coś drożej, choć można taniej, urzędników nie interesuje. Nie wydają przecież własnych pieniędzy.Kserokopiarka, jaką urząd kupił dwa miesiące temu, kosztowała 19,3 tys. zł. Zadzwoniliśmy do firmy z Warszawy. Taki sam sprzęt dostarczyłaby za 2,5 tysiąca mniej. Dowóz gratis. Kiedy zapytaliśmy naczelnik Danutę Buczarską, czy przed zakupami sprawdza ceny w kilku firmach, odpowiedziała, że nie ma takiego obowiązku.

160 tys. zł bez przetargów

Pieniądze na zakupy bez przetargów są niemałe. Tylko w tym roku wydział organizacyjno-gospodarczy, którym zarządza naczelnik Buczarska, wydał na nie 160 tysięcy złotych. Z prowadzącymi działalność gospodarczą umowy cywilno-prawne zawierane są na usługi bądź dostarczenie towaru. Wszystkie podpisuje burmistrz. W tym roku wydział D. Buczarskiej przedłożył mu 11 umów cywilno-prawnych i 6 zleceń.

Magistrat zapłacił zielonogórskiej firmie 4 tys. zł za czyszczenie korytarzowej wykładziny w urzędzie. Firma wyglancowała 502 metry kwadratowe linoleum i wszystkie stopnie schodków. Za 800 zł zamówiono wymianę żarówek w ratuszu. Za 3,9 tys. zł kupiono żaluzje na okna w sali obrad i w kilku innych pomieszczeniach. W lubskiej firmie zamówiono meble do sali konferencyjnej. Na razie za 30 stołów składanych i jeden owalny dębowy urząd zapłaci 45 tys. zł. Za 5 tys. zł żagańska spółka dostarczyła 2 szafy na plany i mapy, 62 tys. zł wydano na sprzęt komputerowy.

Rozrzutność

Przy tego rodzaju zakupach, urzędnicy często nie sprawdzają cen u konkurencji. Nie wysyłają zapytań, tylko od razu decydują się na usługi, bo ktoś polecił im firmę albo uważają, że jest sprawdzona. Nierzadko dochodzi do sytuacji, że urząd przepłaca. Zdarzyło się tak przy okazji szpachlowania podłogi w sali konferencyjnej, za co zapłacono żarskiej firmie trzykrotność ceny rynkowej. Miesiąc temu wysłaliśmy do burmistrza pytanie, który z urzędników wynegocjował taką cenę. Dotąd nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Nic nam też nie wiadomo, czy burmistrz wyciągnął konsekwencje wobec tak rozrzutnego pracownika.

za (www.interia.pl , Gazeta Regionalna , Aneta Czyżewska)

« powrót
Wasko S.A. - dobra inwestycja
Polecamy inwestycje w akcje Wasko S.A. W ramach naszych działań integracyjnych rynku Biuletynów Informacji Publicznej połączylismy siły z dużą polską grupą kapiatałową Wasko S.A. Wasko nabyła 20 % udziałów w naszej Spółce (http://gielda.onet.pl/188,1694299,komunikaty.html) , tym samym zachęcamy wszystkie podmioty zainteresowane integracją rynku do dalszych kroków integracyjnych w ramach wspólnych działań. Oczywiście, choćby przez - sacro egoismo - zachęcamy wszystkich do inwestowania w akcje Wasko S.A. na polskiej giełdzie papierów wartoścowych.
« powrót
Proces byłego Burmistrza- łapówki i nielegalne oprogramowanie

Ruszył proces b. wiceburmistrza. Przed Sądem Rejonowym w Drawsku Pomorskim (Zachodniopomorskie) ruszył w środę proces oskarżonego o korupcję b. wiceburmistrza Kalisza Pomorskiego Marka M.

Prokuratura zarzuca mu przyjęcie jako łapówki 5 tys. złotych i butelki koniaku. Jak wynika z odczytanego w środę aktu oskarżenia 55-letni dziś Marek M. miał przyjąć łapówkę 13 grudnia 2006 r. od przedsiębiorcy z Wielkopolski Jana P., który budował w gminie warte 3 mln zł przedszkole.

W zamian wiceburmistrz miał doprowadzić do wstrzymania naliczania przez gminę zapisanych w kontrakcie z firmą P. kar umownych za opóźnienie budowy. Ówczesny burmistrz Kalisza Pomorskiego Andrzej Hypki, któremu Jan P. również usiłował wręczyć łapówkę, zawiadomił o wszystkim policję.

Ostatecznie gmina potrąciła z wynagrodzenia firmy P. 360 tys. zł. Przedszkole oddano do użytku z w lutym ub.r. Marek M. jeszcze w grudniu 2006 r. został zwolniony przez swojego szefa z pracy.

Łapówką dla Hypkiego - który zmarł w październiku ub.r. po ciężkiej chorobie - było 20 tys. zł ukryte w pudełku czekoladek, które Jan P. wręczył mu jako świąteczny prezent po bezowocnych negocjacjach w sprawie kar odstąpienia od naliczania kar umownych. Pieniądze burmistrz odkrył, gdy 15 grudnia 2006 r. rozpakował bombonierkę, by poczęstować czekoladkami pracownice urzędu miasta.

Powiadomieni przez burmistrza o łapówce policjanci zatrzymali Jana P. W czasie przesłuchania przedsiębiorca przyznał się zarówno do włożenia 20 tys. zł do bombonierki, jak i wręczenia 5 tys. zł Markowi M.

P. dobrowolnie poddał się karze. Wyrok w jego sprawie zapadł w październiku ub.r. Sąd w Drawsku Pomorskim skazał go za na 1 rok i 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata oraz 50 tys. grzywny. Ponieważ P. nie odwoływał się od orzeczenia, po 7 dniach wyrok się uprawomocnił. W rozpoczętym w środę procesie Jan P. jest świadkiem oskarżenia.

Marek M., którego na początku śledztwa aresztowano, nie przyznał się do przyjęcia 5 tys. zł łapówki. W środę przed sądem powiedział, że Jan P. "wcisnął" mu jedynie koniak, którego w ogólne nie chciał.

Śledczym nie udało się odnaleźć rzekomo przyjętych przez Marka M. 5 tys. zł. Oskarżenie, oprócz zeznań Jana P., ma pośredni dowód świadczący przeciwko byłemu wiceburmistrzowi. Jest nim pismo, jakie 15 grudnia 2006 r. M. przekazał skarbnikowi gminy, polecając mu wstrzymanie naliczania kar umownych.

Odnosząc się do tego pisma Marek M. powiedział w środę przed sądem, że była to jedynie sugestia, a nie polecenie. Pismo sporządził, bo jego zdaniem kwestia kar umownych nie była jasno uregulowana w kontrakcie z firmą Jana P. Za to pismo prokuratura postawiła b. wiceburmistrzowi zarzut przekroczenia uprawnień ? polecenia skarbnikowi mógł bowiem wydawać tylko burmistrz.

Markowi M. śledczy postawili również zarzut posiadania 15 nielegalnych programów, w tym kilku gier, które znaleziono w jego służbowym laptopie. Przed tym zarzutem M. broni się twierdząc, że laptopa pożyczał stażystom, którzy mogli wgrać do niego pirackie oprogramowanie.

Kolejną rozprawę zaplanowano na luty.

Za www.interia.pl /PAP

 

« powrót
Fałszowanie przetargów za pomocą strony Internetowej Urzędu Gminy

Ustawianie przetargów miało się odbywać na stronie internetowej urzędu gminy w Oleśnicy. Oferowane działki znajdowały się razem z innymi ogłoszeniami o sprzedaży. "Jednak linki do stron tych najatrakcyjniejszych działek nie były aktywne i zainteresowana osoba nie mogła sprawdzić gdzie i kiedy odbywa się dany przetarg. Link był aktywny dopiero po przetargu, kiedy działka już została sprzedana" - tłumaczył Martin Bożek z CBA tuż po zatrzymaniu urzędników.

Chodziło o działki bardzo atrakcyjneKolejne zarzuty w aferze dotyczącej ustawiania przetargów w gminie Oleśnica. Kolejne zarzuty postawiła wrocławska prokuratura głównym podejrzanym w śledztwie dotyczącym ustawiania przetargów w gminie Oleśnica (Dolnośląskie). Tym razem prokuratura zarzuciła Andrzejowi P., wójtowi tej gminy, i Halinie W., prezes jednej z gminnych spółek komunalnych, przyjęcie co najmniej 30 tys. zł korzyści majątkowej.

Jak poinformował PAP w środę Piotr Kaczorek z Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Andrzej P. i Halina W. usłyszeli dodatkowo zarzut przyjęcia 30 tys. zł łapówki w zamian za umożliwienie zakupu jednej z gminnych nieruchomości oraz zapłacenie 21 tys. zł przez gminę za fikcyjną wycinkę drzew. Zarzuty postawiono również przedsiębiorcy Andrzejowi W., który podjął się fikcyjnej wycinki.

"Prokuratura zarzuca podejrzanym, że działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przekroczyli swoje uprawnienia, poświadczając nieprawdę w dokumentach finansowych. Umożliwili w ten sposób wypłacenie nienależnych pieniędzy przedsiębiorcy Andrzejowi W. Z ponad 21 tys. zł, otrzymanych za niewykonaną wycinkę drzew, przedsiębiorca opłacił tylko podatki, a pozostała znacznie większa kwota trafiła do urzędników" - powiedział Kaczorek.

Dodał, że Andrzejowi P. postawiono zarzut przyjęcia 30 tys. zł łapówki w zamian za umożliwienie zakupu jednej z gminnych nieruchomości. W przekazaniu pieniędzy miała pośredniczyć Halina W. Ponadto kobieta jest podejrzana o nakłanianie innych osób do wystawienia dokumentów poświadczających nieprawdę.

Jak powiedziała PAP rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Małgorzata Klaus, w sumie wójtowi postawiono pięć zarzutów, zaś prezes spółki gminnej cztery, m.in. przekroczenia uprawnień oraz ustawiania fikcyjnych przetargów. Grozi im do 10 lat więzienia. Natomiast przedsiębiorcy Andrzejowi W. grozi do 8 lat więzienia za świadczenie fikcyjnej usługi.

CBA dodaje, że sprawa wciąż jest rozwojowa, a lista przedstawionych zarzutów może się powiększyć.

W sumie funkcjonariusze Biura zatrzymali do tej pory dziewięć osób, którym prokuratura postawiła 18 zarzutów m.in. korupcyjnych. Wśród zatrzymanych są: Dariusz L., skarbnik, Adam S., kierownik referatu, Leszek G., geodeta oraz byli i obecni pracownicy Urzędu Gminy w Oleśnicy m.in. Tomasz S.

CBA szacuje, że tylko jeden "ustawiony" przetarg to co najmniej 200 tys. zł strat dla gminy, a mechanizm ten funkcjonował co najmniej od 3 lat i doszło do co najmniej 7 "ustawianych" przetargów.

Andrzej P. i Halina W. zostali zatrzymani pod koniec czerwca wraz z pięcioma osobami przez funkcjonariuszy CBA. Zatrzymani mieli za bezcen wykupywać atrakcyjne nieruchomości. Czterem urzędnikom, w tym Andrzejowi P. i Halinie W., prokuratura zarzuca ustawianie przetargów, natomiast czterem nabywcom działek zarzuca poświadczenie nieprawdy, za co grozi do 8 lat więzienia.

CBA nie chce mówić, ile w sumie nielegalnych przetargów mogli przeprowadzić gminni urzędnicy. Wiadomo jedynie, że działki sprzedawane były średnio 5 razy taniej, niż podobne oferowane w "nieustawianych" przetargach.

(za www.money.pl  PAP  umw/ itm/ rad)

« powrót
Kto tak stresuje urzedników?

Frustracja za biurkami.
Kto by przypuszczał, że praca za biurkiem może być tak frustrująca... Urzędnicy magistraccy są tak zestresowani, że potrzebują pomocy psychologicznej. Za terapię płacą... krakowianie.

Pracownicy magistrackiego Wydziału Spraw Społecznych byli tak zestresowani urzędowymi czynnościami, że dyrekcja postanowiła zafundować im zbiorową terapię. Wszystko za pieniądze krakowskich podatników.

Szefowie WSS uznali, że atmosfera panująca w jednostce jest niezdrowa i że jedyną możliwością jej poprawy jest skorzystanie z usług specjalistów z zewnątrz. Jak twierdzi Krystyna Paluchowska, wicedyrektorka wydziału, pracownicy mieli problemy z komunikacją, a poszczególne referaty nie umiały ze sobą współpracować.

Zbiorowa terapia odbyła się w sierpniu. To precedens w krakowskim magistracie. Urzędnicy biorą co prawda od czasu do czasu udział w różnych kursach i warsztatach doskonalenia zawodowego, ale nie korzystali do tej pory z pomocy terapeutów w zażegnywaniu konfliktów wewnątrz wydziałów i referatów.

Pracownicy innych magistrackich jednostek uważają ten pomysł za co najmniej kontrowersyjny. Dziwi się również psycholog Magdalena Sękowska, specjalizująca się m.in. w szkoleniu kadry menedżerskiej.

- Wydaje mi się, że gdy pojawił się problem, trzeba się było najpierw zastanowić, skąd się wziął. Być może winny był system, a może - jak to zwykle bywa - szwankowała komunikacja na linii pracownicy - dyrekcja? - zastanawia się.

Pracownicy wydziału spraw społecznych w ogóle nie wypowiadają się na temat szkoleń. Zakazała im tego dyrektor Paluchowska. Tłumaczy, że na rozmowę przyjdzie czas, kiedy do magistratu dotrze raport opisujący efekty szkoleń. Wtedy będzie można stwierdzić, czy terapia się powiodła. Również przedstawiciele firmy Mind-Lab, która zorganizowała urzędnikom terapię, nie chcą podawać szczegółów na jej temat.

- Szkolenie "Zespół - komunikacja -konflikt" przygotowaliśmy specjalnie na potrzeby Wydziału Spraw Społecznych. Najpierw przeprowadziliśmy ankiety, aby dowiedzieć się, czego ci ludzie potrzebują - tłumaczy Błażej Płaczynta-Brudnik z MindLab.

- Nic więcej powiedzieć nie mogę. To tajemnica zawodowa - dodaje. Wiadomo, że szkolenie kosztowało 6 tys. zł. Te pieniądze pochodzą z kieszeni krakowskich podatników. Czy zostały słusznie wydane?

(za www.interia.pl i Gazeta Krakowska)

« powrót
Jak wykorzystywano ustawę o dostępie do infomacji publicznej.

W pewnej gminie wiejskiej, nazwijmy ją X, wyjątkowo złośliwi radni opozycyjni, z poduszczenia jak to zwykle bywa – byłego włodarza, osobistego, odwiecznego  wroga obecnie urzędującego Wójta, próbowali uprzykrzyć życie urzędnikom, zasypując ich wnioskami o udostępnienie informacji publicznej. Informacje należało udostępniać wnioskującym w formie przez nich wskazanej i w tak szerokim  zakresie, że kilku urzędników, gros swojego czasu poświęcało na odpowiedzi na wnioski w tym przedmiocie. Ktoś kto zna specyfikę małego urzędu gminnego, ogromną ilość przetwarzanych w nim informacji publicznych oraz konieczność zachowania dyspozycji dot. np. ochrony danych osobowych, wie że przygotowanie odpowiedzi na pewnego rodzaju wnioski, może być wyjątkowo pracochłonne, a czasami wręcz niemożliwe. Biorąc jeszcze pod uwagę 14 dniowy termin na udostępnienie informacji,  oraz sankcje karne jakie ustawodawca przewidział mamy pełny obraz tego co działo się w tym urzędzie. Czasem trzeba było nawet zostawać po pracy, dlatego niezadowolenie kadry rosło, i kumulowało się ono oczywiście na osobie Wójta, wszak wszyscy wiedzieli że całe to zamieszanie ma uderzyć w Niego, a odpowiedzi na wnioski nikt nawet nie czyta, jako że wnioski są tak naprawdę nie ad rem ale ad persona.
I choć cel ustawy o dostępie do informacji publicznej wydaje się bardzo szczytny, streścić go można jednym stwierdzeniem „im większa przejrzystość” tym mniejsza korupcja, to w tym przypadku niecne zamiary wypaczyły cel i w świetle prawa gwałcono intencję ustawodawcy marnując kilogramy papieru i drogocenny czas urzędników. I byłoby tak dalej, może do kolejnych wyborów, gdyby ktoś nie zwrócił uwagi na niewinnie wyglądająca dyspozycję o dostępie do informacji publicznej, która w art. 10 ust. mówi: informacja publiczna, która  nie została udostępniona w Biuletynie Informacji Publicznej , jest udostępniana na wniosek”. Dla niewtajemniczonych Biuletyn Informacji Publicznej, w skrócie  BIP to oficjalna strona internetowa urzędu której strukturę i zakres precyzuje ustawa, a która w przyszłości ma być czymś w rodzaju elektronicznego urzędu. Tak więc traktując  In contario, wyżej powołany przepis, wszystko to co jest udostępnione w Internecie w Biuletynie (BIP) nie musi być udostępniane na wniosek. Logiczne rozumowanie nasunęło więc rozwiązanie: udostępnijmy wnioskowane informacje w Internecie i w odpowiedziach na wnioski piszmy tylko że „na mocy art. 10 ustawy……, odsyłamy do Biuletynu informacji Publicznej pod adres…….., gdzie znajduje się informacja publiczna będąca przedmiotem wniosku”.
Tak jak do tej pory, martwiono się w Urzecie tym aby NIK, kontrolując urząd nie wskazał braków w Biuletynie (których w stosunku do zakresu precyzowanego ustawowo było rzeczywiście niewiele) tak naraz troską urzędników stało się zamieszczenie w Biuletynie jak największej ilości informacji, skanowano prawie wszystko, zatrudniono nawet praktykantkę, która zajmowała się tylko skanowaniem dokumentów. Usługodawca utrzymujący do tej pory Biuletyn nie mógł zrozumieć co nagle się stało, dlaczego coś co do tej pory było traktowane jako piąte koło u wozu nagle stało się oczkiem w głowie. Kiedy już umieszczono w Biuletynie prawie wszystko, a jego zasoby urosły do olbrzymich rozmiarów, radni opozycyjni odsyłani do Biuletynu, doszli do wniosku, że  nie tędy droga… wszystko ucichło, znowu zapomniano o udostępnianiu informacji i tylko  kontrolerzy NIK badający w jakiś czas potem spełnianie dyspozycji ustawy w zakresie udostępniania informacji w Biuletynie w tejże gminie,  nie mogli się nadziwić że Biuletyn tak małej gminy może być aż tak pełen informacji, nawet ponad najbardziej rygorystyczne interpretacje dot. jego wymaganej zawartości.
Przykład ten, choć zwracamy uwagę że wszelkie podobieństwa są przypadkowe, a wnioski porównawcze nieuzasadnione, obrazuje, że nie wszystko co związane z Biuletynem musi być utrudnieniem dla urzędników, a wręcz przeciwnie. Z kolei z punktu widzenia interesu społecznego nikt już nie kwestionuje, iż poza przypadkami wykorzystywania ustawy w celach jak opisano wyżej, dostęp do informacji publicznej jest warunkiem koniecznym (conditio sine qua non) sprawnego sprawowania władzy w dobie mass mediów nieustannie żądających nowych informacji i podających jakże często informacje nieprawdziwe, które obywatel powinien szybko weryfikować we własnym zakresie.  Rzeczywistość dotycząca nowych możliwości weryfikacji informacji kształtuje się na naszych oczach. Obywatel, biegle posługujący się Internetem jest w stanie w ciągu, maksymalnie kilku godzin zweryfikować prawdziwość każdej informacji medialnej, i tak np. to że badania dot. ustalenia ojcostwa dziecka Anety K. w przypadku posła Łyżwińskiego wykazały wynik ujemny, Internauci komentowali w sieci jakimś sposobem, wiele godzin przed ogłoszeniem oficjalnego oświadczenia w tej sprawie.
W  ustawie o dostępie do informacji publicznej bardzo szeroko i nieprecyzyjnie, moim zdaniem zdefiniowano pojęcie informacja publiczna, zabezpieczając się w maksymalnym zakresie poprzez rozszerzenie tego pojęcia. Mianowicie, art. 1 tejże ustawy mówi: „Każda informacja o sprawach publicznych stanowi informacje publiczną w rozumieniu ustawy i podlega udostępnieniu na zasadach i w trybie określonych w niniejszej ustawie”. Przedmiot informacji publicznej sprecyzował Naczelny Sad administracyjny w wyroku z dnia 30 października 2002 r., w którym określono iż „informację publiczną stanowi każda wiadomość wytworzona przez szeroko rozumiane władze publiczne oraz osoby pełniące funkcje, a także inne podmioty, które tę władzę realizują lub gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa w zakresie tych kompetencji. [także] Akta sprawy administracyjnej (jako odnoszące się do działania podmiotów publicznych, tj. organów administracji publicznej) stanowią informację publiczną.”
Tak rozumiana informacja publiczna daje możliwość wglądu we wszystkie sprawy związane z funkcjonowaniem władzy, na wszystkich jej szczeblach i dzięki rewolucji informatycznej jaka miała miejsce ostatnimi czasy, daje świadomemu Obywatelowi instrumenty do pełnej kontroli społecznej.
Ta powszechność dostępu do informacji , oraz łatwość w korzystaniu z elektronicznych środków porozumiewania się na odległość, dają nieograniczone możliwości kontroli obywatelskiej, które mogą stanowić nie lada problem dla urzędu. Dla przykładu-de lege lata – można rozważyć problem wniosku o udostępnienie informacji publicznej, podpisanego bezpiecznym kwalifikowanym podpisem (równoważnym zgodnie z ustawą o podpisie elektronicznym) z podpisem odręcznym, i wysłania go równocześnie do kilkuset urzędów. Bez względu na interes prawny i faktyczny wnioskującego (art. 2 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej), po 1 maja 2008 r. (kończy się wtedy vacatio legis dot. art. 58 ust. 2 ustawy o podpisie elektronicznym), wniosek taki będzie wszczynał sprawy, we wszystkich urzędach do których został wysłany. A za pomocą poczty elektronicznej, można bez większych problemów w ciągu doby wysłać kilkaset takich wniosków.
Dlatego tak ważnym staje się, opracowanie odpowiednich mechanizmów w urzędach, które dzięki, m.in. elektronicznym obiegom dokumentów, pozwolą na automatyzację przygotowywania odpowiedzi w terminach ustawowych.
Dodatkowo, problemem będzie, wysyłanie poświadczeń odbioru i zapewnienie pracy elektronicznego urzędu przez 24 godziny na dobę. Wszystko to są zadania trudne do wykonania, szczególnie w gminach wiejskich, ale ich niewykonanie, w dobie informatyzacji, może za kilka lat spowodować olbrzymie problemy w kontakcie z Obywatelem.
W urzędzie gminy wiejskiej, gdzie jest kilka komputerów, na kilkudziesięciu urzedników , i personel niewyszkolony w zakresie narzędzi informatycznych, oraz radni nierozumiejący potrzeby wydatkowania środków na informatyzację, sprawy elektronicznego obiegu dokumentów  mogą wydawać się niewykonalne. Można utwierdzić się w tym przekonaniu, szczególnie kiedy czyta się  Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 29 września 2005 r. w sprawie warunków organizacyjno-technicznych doręczania dokumentów elektronicznych podmiotom publicznym. Jednakże stopniowe, metodyczne wdrażanie kolejnych etapów, pokazuje że tam gdzie wykonują te usługi doświadczone firmy, zadanie jest łatwe do realizacji, wymaga tylko co najmniej 2 letniego okresu wdrażania.
Większość urzędów, według mojej oceny jest już bardzo dobrze przygotowana do realizacji tych zadań, a największym kapitałem naszych jednostek samorządu terytorialnego jest zaprawiona w bojach kadra kierownicza, która często realizuje zadania, które z punktu widzenia dostępnych środków, wydają się niemożliwe do realizacji.
Najlepszym dowodem tego jest to, że kiedy większość gmin wiejskich posiadała już swoje Biuletyny Informacji Publicznej (zrealizowane zgodnie z dyspozycjami stosownych aktów prawnych), poprzedni prezydent RP wraz ze swoją Kancelarią, prawie dwa lata opróżniał się z realizacją wymogów ustawowych dot. Biuletynu, co potwierdził  swym orzeczeniem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (treść wyroku można przeczytać w portalu www.gmina.pl).
Tak więc przeszkodą nie są pieniądze lub wielkość urzędu, przeszkoda jest najczęściej , brak zrozumienia korzyści płynących z wdrażania nowoczesnych rozwiązań informatycznych.

Adam Szulc

« powrót
Burmistrz gminy Korsze oszczedza na zastępcy...i na dyskusjach

Mazury: Burmistrz oszczędza na zastępcy. Burmistrz Korsz na Mazurach Ryszard Ostrowski postanowił nie zatrudniać zastępcy. Uznał, że zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można wydać lepiej niż na kolejny stołek w urzędzie.

Brak zastępcy to 80 tysięcy złotych oszczędności rocznie.

Burmistrz ma już propozycje, jak wydać te pieniądze: Wybudowanie kilku placów zabaw. Można zorganizować więcej imprez rozrywkowych dla młodzieży, dla dzieci - mówi. Z burmistrzem i mieszkańcami rozmawiał reporter RMF FM Daniel Wołodźko

(za www.interia.pl)

« powrót
Oto efekty źle zaprojektowanego BIP - bez funkcji zatwierdzania przez redaktora

Podejrzenia SLD wobec marszałka.
 O próbę zatajenia prawdy w oświadczeniu majątkowym podejrzewa marszałka województwa lubelskiego Jarosława Zdrojkowskiego (PiS) radny sejmiku Jacek Czerniak (SLD). Zarzuca też urzędnikom wojewody mataczenie przy publikacji oświadczenia. Urzędnicy tłumaczą, że doszło jedynie do pomyłki.

Na konferencji prasowej w poniedziałek w Lublinie Czerniak pokazał dziennikarzom dwie różniące się kopie oświadczeń majątkowych Zdrojkowskiego. Oba noszą tę samą datę i były opublikowane w internecie. - Jeśli wojewoda nie wyjaśni tej sprawy i nie wyciągnie konsekwencji, to złożę doniesienie do prokuratury - zapowiedział Czerniak.

Obie kopie oświadczeń marszałka Czerniak wydrukował z internetowego Biuletynu Informacji Prasowej lubelskiego Urzędu Marszałkowskiego. Na pierwszej z nich, która widniała w BIP do 18 maja, nie są wpisane dochody Zdrojkowskiego z tytułu zatrudnienia w 2006 r. Był on wtedy wicewojewodą lubelskim.
  
Czerniak w ubiegłym tygodniu dostrzegł, że oświadczeniu Zdrojkowskiego nie są wykazane dochody z pracy w 2006 r. i złożył w tej sprawie interpelację. Zaraz potem w BIP pojawiła się nowa wersja oświadczenia.

W drugim oświadczeniu Zdrojkowskiego, które obecnie zamieszczone jest w BIP, wpisane są jego dochody z tytułu zatrudnienia w wysokości przeszło 121 tys. zł. Wpisana też została działka z domem, o wartości 60 tys. zł, o której nie było wzmianki w pierwszej wersji oświadczenia.

Pełnomocnik ds. informacji niejawnych wojewody lubelskiego Marek Krakowski wyjaśnił, że pierwsze z tych oświadczeń to brudnopis i zostało opublikowane przez pomyłkę. - Oryginał oświadczenia marszałka leżał od 2 stycznia w mojej szafie, natomiast w internecie przez pomyłkę opublikowano brudnopis, wersję bez mojej parafki. Winny urzędnik poniesie karę - zapowiedział Krakowski dziennikarzom.

Potwierdził to Zdrojkowski. - Pracowałem nad brudnopisem i nad czystopisem. Nie jest moją winą, że ktoś popełni błąd - powiedział Zdrojkowski.

Wojewoda lubelski Wojciech Żukowski ma wyjaśnić tę sprawę. - Będzie też kontrola przestrzegania procedur postępowania z dokumentami w biurze pełnomocnika ds. informacji niejawnych - zapowiedziała rzeczniczka wojewody Małgorzata Trąbka.

(za www.interia.pl )

 

« powrót
Zeznania Biznesmena obciążają wojewodę

B. wojewoda krakowski zostaje w areszcie.
Krakowski sąd nie wypuścił z aresztu byłego wojewody małopolskiego Jerzego A. - informuje reporter RMF FM. Sędziowie argumentowali, że nadal jest prawdopodobieństwo mataczenia i zacierania śladów korupcji, o którą Jerzy A. jest podejrzewany. Sprawa dotyczy skorzystania przez miasto w 1999 roku z prawa pierwokupu działek położonych w krakowskiej dzielnicy Chełm za kwotę 5 mln zł. Tymczasem, zdaniem prokuratury, rzeczywista wartość tych nieruchomości wynosiła około 1,4 mln zł. Teraz okazuje się, że działki muszą zostać zwrócone właścicielom, gmina straci więc całą kwotę. Jerzy A. był wtedy radnym miasta Krakowa.

Według ustaleń RMF FM byłego wojewodę obciążyły zeznania biznesmena Rafała R, który sprzedał miastu grunty. Na dwa miesiące aresztowany został również były radny Wiesław W., zamieszany w transakcję.

Wcześniej prokuratura przedstawiła już zarzuty w tej sprawie posłowi PO Tomaszowi Szczypińskiemu, a także innym wiceprezydentom Krakowa z lat 1998-2002: Pawłowi Zorskiemu, Jerzemu Jedlińskiemu, Teresie Starmach i Ewie Kułakowskiej- Bojęś.

(za www.interia.pl)

 

---------------------------------------------------------------------------------
Oświadczenia majątkowe - BIP - a data pewna

Na fali ostatniej dyskusji w przedmiocie publikacji oświadczeń majątkowych Wójtów i Burmistrzów, widać jak istotną sprawą jest właściwe wypełnienie dyspozycji aktów prawnych regulujacych sposób publikacji tych dokumentów w Biuletynach Informacji Publicznej. Błędnie zrealizowany rejest zmian lub niewypełnienie wymogów art. 8 ust. 6 Ustawy o dostepie do informacji publicznej, powoduje naszym zdaniem, sytuację w której nie tylko problematycznym staje się udowodnienie daty publikacji oświadczenia, ale także ziszczenie zasady Errantis nulla voluntas est. Patrząc na niektóre Biuletyny dziwimy się dobremu samopoczuciu Włodarzy, wszak przy takiej konstrukcji Biuletynów, jedyną rzeczą jaka będzie można udowodnić to... datę wygaśniecia mandatu.

« powrót
ABW w gminie Głubczyce
"Nowa Trybuna Opolska" pisała, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprawdza, czy kierujący Urzędem Miejskim w Głubczycach okradali gminę. Przez ich działalność miasto mogło stracić miliony złotych. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, burmistrz Głubczyc Kazimierz Jurkowski i jego najbliżsi współpracownicy mogą trafić za kratki nawet na dziesięć lat.

Jak czytamy w dzienniku, ABW prowadzi śledztwo w sprawie. Śledczy badają, czy rządzący fałszowali dokumenty, nadużywali swoich uprawnień, a także, czy pozyskiwali kredyty na podstawie nieprawdziwych papierów. Dochodzenie ABW nadzoruje prokuratura rejonowa w Opolu. Jej rzeczniczka Lidia Sieradzka, potwierdza ten fakt, ale szczegółów zdradzać nie chce. 

Z informacji "NTO" wynika, że chodzi przede wszystkim o przetarg na remont gminnych budynków w Bernacicach Górnych. W kosztorysie prace te wyceniono na 1,7 mln zł. Żadna z firm nie chciała podjąć się robót za takie pieniądze. Po unieważnieniu przetargu zgłosiła się firma Budomex, której udziałowcem i byłym prezesem jest burmistrz Jurkowski. Obecni szefowie Budomexu zaproponowali włodarzom gminy, że wyremontują budynki za ok. 2,5 mln zł. Burmistrz miał prawo podwyższyć wartość inwestycji. Tak też zrobił.

Jurkowski - relacjonuje gazeta - zaproponował radnym, by zgodzili się dopłacić 800 tys. zł spółce, z którą jest powiązany. Rajcy odrzucili jednak ten wniosek. - To był przekręt, do którego większość radnych nie chciała przyłożyć ręki - mówi radny Leon Rubczyński, który o sprawie powiadomił ABW.

Jak czytamy w "Nowej Trybunie Opolskiej" wątpliwości budzą też inne inwestycje włodarzy Głubczyc. Kilka lat temu np. gmina pozbyła się budynku byłego szpitala przy ul.Sienkiewicza. Znajdującą się w centrum miasta kamienicę sprzedano za zaledwie 50 tys. zł.

Dziennik podaje inny przykład: burmistrz - bez konsultacji z radnymi - zgodził się też, by gminna spółka Głubczyckie Towarzystwo Budownictwa Społecznego wzięła kredyt pod zastaw Miejskiego Domu Kultury

(za www.interia.pl)

 

Wydatkując publiczne pieniądze zwiazane z tworzeniem ISI dla Gmin i powiatów, warto pamiętać o kilku sprawach. M.in.: niezbędne jest uzyskanie pewności, że wykonawca gwarantuje legalność oprogramowania systemowego i narzędziowego wykorzystywanego do tworzenia witryn użytku publicznego. Zlecając pochopnie, stworzenie dzieła, jak to czasmi bywa -zaprzyjaźnionej z Urzędem osobie fizycznej, jednostka publiczna uczestniczy prawdopodobnie w przestępstwie, wszak jak wynika z badań, ponad 90 % systemów operacyjnych używanytch w domach przez osoby fizyczne, jest w naszym kraju nielegalnych. A wydatkujemy przecież pieniądze publiczne...

Innym problemem są adresy Internetowe. W ostatnim czasie Gazeta Wyborcza pisała o karygodnym bałaganie w adresach ISI i BIP'ów niektórych (na szczęście nielicznych) gmin i powiatów. Będziemy podawać, rażace kurioza w tym zakresie.
Kilka Urzędów w Kraju, z pieniedzy podatnika, finansuje reklamę firm komercyjnych w adreseach oficjalnych stron internetowych, a nawet w adresach Biuletynów Informacji Publicznej. Wynika to z nieświadomości zagrożeń, zachęcamy Radnych Opozycyjnych do zadawania pytań kto z takiego stanu czerpie korzyści. Każdy ekspert wyceni reklamę poprzez adres internetowy typu www.nazwaFirmy.nazwagminy.pl - nawet w przypadku małych gmin - na co najmniej kilkanascie tysięcy rocznie. Oczywiście Urzędy nie otrzymują takich przychodów, więc - jak mówia prawnicy - następuje bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy zyskiem firmy komercyjnej a startą Podatnika. Trzeba brać pod uwagę, że adresy takowe nie funkcjonują tylko w Internecie ale Gmina często podaje je we wszelkich pismach urzedowych i folderach promocyjnych. Są nawet tacy Urzędnicy, którzy na początku, kiedy sygnalizuje się Im problem -uważają że to nic złego, dopiero wniosek o udostępnienie informacji publicznej w zakresie rozliczeń takowej rekalmy lub afera wywołana przez bardziej świadomych radnych - zmusza ich do reflekcji nad absurdalnością takiej kryptoreklamy. Konsekwencją używania takiej nomenklatury jest także nierzadko używanie nazw kont poczty elektronicznej z końcówkami reklamującymi takowe firmy typu wojt@nazwaFirmy.nazwagminy.pl , a to już jest - jak żywcem wyjęte z dramatu Mrożka - czy elektroniczne skrzynki podawcze, które będa obowiązywać od 16 sierpnia br. na potrzeby składania wniosków podpisanych elektroniczne, będa miały adresy np. urzad@nazwagminy.sex.pl ?

Biorąc powyżej sygnalizowany stan rzeczy postanowiliśmy w Interesie Społecznym podac kilka adresów takich urzedów, poniżej lista która będzie sukcesywnie uzupełniana:

www.ceranow.asi.pl
www.bielany.bumsoft-2.pl
Ciekawy jest adres Biuletynu Informacji Publiczej Klwowa:  www.bip.klwow.akcessnet.net
natomiast adres poczty elektronicznej ujawniony w www.bip.gov.pl dotyczący Klwowa to:  
redakcja-bip@bip.klwow.akcessnet.net  - zaprawdę - interesujące poczucie humoru, radzimy Urzednikom Gminy przetrenować podanie tego adreseu Petentowi w rozmowie telefonicznej !

 

Dopiero poniewczasie Wyborcy docenili Krzysztofa Kononowicza, kandydata na prezydenta Białegostoku. Oto ...Pobierz Film     publikujemy najpopularniejszy, w minionych wyborach spot wyborczy. Jak widać, łatwe do przeprowadzenia są tylko zmiany na gorsze... a może jednak w Białymstoku, pokusić się o wprowadzenie zasady Novus Rex, nova lex

Redakcja Portalu

 



Z powodu nagminnnego naruszania Interesu Publicznego poprzez kryptoreklamę firm komercyjnych w adresach internetowych Urzędów Gmin typu: www.nazwagminy.nazwafirmy.pl , Spółka wystosowała wniosek do jednej z takich gmin - w tym przypadku chodzi o adres www.lipsko.home.pl  - o udostępnienie informacji publicznej o rozliczeniach związanych z taką reklamą. Brak stosownych wynagrodzeń uzyskiwanych przez jednostkę publiczną stanowi  nie tylko naruszenie zasad dotyczących nie narażania na straty finansowe Gminy (biegli wycenią koszt takiej reklamy na co najmniej 15 tys. pln rocznie) , ale równiez stanowi rażace naruszenie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Będziemy informować na łamach portalu - o odpowiedzi uzyskanej na taki wniosek. Interes publiczny wymaga aby piętnować takie działania, mamy nadzieje że zainteresują się tym również Radni - wszak wchodzą w tym przypadku w grę nie tylko działania nieetyczne, w tym przypadku mówi się już o działaniach na szkodę wolnej konkurencji i przede wszystkim na szkodę gminy. Poniżej wniosek o udostępnienie informacji o rozliczeniach dot. reklamy:

« powrót
Gminy mogą przyłączyć się do metropolii warszawskiej.

PiS chciałby powołać Metropolię Warszawską

Powołanie Metropolii Warszawskiej, w skład której wchodzić by miała Warszawa i 10 powiatów ościennych, jest kluczowym elementem programu wyborczego stołecznego PiS - poinformował szef warszawskiego PiS, Wojciech Dąbrowski.

Korzyści, płynące z utworzenia obszaru metropolitarnego dla stolicy i przyległych jej gmin, Dąbrowski przedstawił podczas niedzielnej konferencji w Warszawie. Wśród nich wymienił m.in. tańsze mieszkania budowane na terenach gmin, które przyłączą się do metropolii.

Szef stołecznego PiS przyznał, że tak duży teren będzie potrzebował sprawnej komunikacji. Zapewnić będzie ją mogła rozbudowa Szybkiej Kolei Miejskiej, druga linia metra oraz nowy tabor Zakładu Transportu Miejskiego. Podkreślił też, że planowana jest budowa sieci szybkich tramwajów, które mogłyby połączyć centrum miasta m.in. z Piasecznem i Białołęką.

Dąbrowski wyjaśnił, że dla gmin ościennych korzyścią z przystąpienia do metropolii będzie również włączenie ich do warszawskiego systemu inwestycyjnego. To da im możliwości skorzystania ze środków finansowych, które przysługują Warszawie. Przyniesie to ze sobą budowę wodociągów, kanalizacji i dróg.

- Warszawa chce inwestować w gminach ościennych w oświatę i służbę zdrowia - tłumaczył szef warszawskiego PiS. Podkreślił, że nakłady na oświatę i zdrowie w Warszawie należą do najwyższych w Polsce.

- W niedzielę rozpoczynamy akcję informacyjną dla mieszkańców Warszawy - powiedział obecny na konferencji szef sztabu wyborczego w stolicy Marek Makuch. Wyjaśnił, że dla mieszkańców Warszawy i gmin okolicznych przygotowano gazetę informująca o tym, czy ma być Metropolia Warszawska i dlaczego jest potrzebna.

- Dochodzą do nas sygnały, że jest duże zainteresowanie włączeniem się gmin do metropolii - przyznał Dąbrowski. Zaznaczył też, że powołanie metropolii musi się odbyć zgodnie z zasadami demokracji i za aprobatą lokalnych społeczności. O przystąpieniu do niej decydować będą rady każdej z gmin.

Proponowany Warszawski Okręg Metropolitarny to obszar o powierzchni ponad 4900 km kw. Według danych z 2003 r. na terenie tym mieszka blisko 3 mln osób.

(za www.interia.pl)

Ciekawa inicjatywa, dla porównania obszar metropolitalny New York, liczy obecnie ok 21 mln mieszkańców.

 

 

« powrót
Jacy prezydenci miast, tacy kandydaci.
Wyborcy docenili Krzysztofa Kononowicza, kandydata na prezydenta Białegostoku, poniewczasie. Poniżej publikujemy najpopularniejszy, w minionych wyborach spot wyborczy. Jak widać, łatwe do przeprowadzenia są tylko zmiany na gorsze... a może jednak w Białymstoku, pokusić się o wprowadzenie zasady Pobierz Film)

Redakcja Portalu

Novus Rex, nova lex...

"Nowa Trybuna Opolska" pisze, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprawdza, czy kierujący Urzędem Miejskim w Głubczycach okradali gminę. Przez ich działalność miasto mogło stracić miliony złotych.

Jeśli podejrzenia się potwierdzą, burmistrz Głubczyc Kazimierz Jurkowski i jego najbliżsi współpracownicy mogą trafić za kratki nawet na dziesięć lat.

Jak czytamy w dzienniku, ABW prowadzi śledztwo w sprawie. Śledczy badają, czy rządzący fałszowali dokumenty, nadużywali swoich uprawnień, a także, czy pozyskiwali kredyty na podstawie nieprawdziwych papierów. Dochodzenie ABW nadzoruje prokuratura rejonowa w Opolu. Jej rzeczniczka Lidia Sieradzka, potwierdza ten fakt, ale szczegółów zdradzać nie chce. 

Z informacji "NTO" wynika, że chodzi przede wszystkim o przetarg na remont gminnych budynków w Bernacicach Górnych. W kosztorysie prace te wyceniono na 1,7 mln zł. Żadna z firm nie chciała podjąć się robót za takie pieniądze. Po unieważnieniu przetargu zgłosiła się firma Budomex, której udziałowcem i byłym prezesem jest burmistrz Jurkowski. Obecni szefowie Budomexu zaproponowali włodarzom gminy, że wyremontują budynki za ok. 2,5 mln zł. Burmistrz miał prawo podwyższyć wartość inwestycji. Tak też zrobił.

Jurkowski - relacjonuje gazeta - zaproponował radnym, by zgodzili się dopłacić 800 tys. zł spółce, z którą jest powiązany. Rajcy odrzucili jednak ten wniosek. - To był przekręt, do którego większość radnych nie chciała przyłożyć ręki - mówi radny Leon Rubczyński, który o sprawie powiadomił ABW.

Jak czytamy w "Nowej Trybunie Opolskiej" wątpliwości budzą też inne inwestycje włodarzy Głubczyc. Kilka lat temu np. gmina pozbyła się budynku byłego szpitala przy ul.Sienkiewicza. Znajdującą się w centrum miasta kamienicę sprzedano za zaledwie 50 tys. zł.

Dziennik podaje inny przykład: burmistrz - bez konsultacji z radnymi - zgodził się też, by gminna spółka Głubczyckie Towarzystwo Budownictwa Społecznego wzięła kredyt pod zastaw Miejskiego Domu Kultury

(za www.interia.pl)

 

Wydatkując publiczne pieniądze zwiazane z tworzeniem ISI dla Gmin i powiatów, warto pamiętać o kilku sprawach. M.in.: niezbędne jest uzyskanie pewności, że wykonawca gwarantuje legalność oprogramowania systemowego i narzędziowego wykorzystywanego do tworzenia witryn użytku publicznego. Zlecając pochopnie, stworzenie dzieła, jak to czasmi bywa -zaprzyjaźnionej z Urzędem osobie fizycznej, jednostka publiczna uczestniczy prawdopodobnie w przestępstwie, wszak jak wynika z badań, ponad 90 % systemów operacyjnych używanytch w domach przez osoby fizyczne, jest w naszym kraju nielegalnych. A wydatkujemy przecież pieniądze publiczne...

Innym problemem są adresy Internetowe. W ostatnim czasie Gazeta Wyborcza pisała o karygodnym bałaganie w adresach ISI i BIP'ów niektórych (na szczęście nielicznych) gmin i powiatów. Będziemy podawać, rażace kurioza w tym zakresie.
Kilka Urzędów w Kraju, z pieniedzy podatnika, finansuje reklamę firm komercyjnych w adreseach oficjalnych stron internetowych, a nawet w adresach Biuletynów Informacji Publicznej. Wynika to z nieświadomości zagrożeń, zachęcamy Radnych Opozycyjnych do zadawania pytań kto z takiego stanu czerpie korzyści. Każdy ekspert wyceni reklamę poprzez adres internetowy typu www.nazwaFirmy.nazwagminy.pl - nawet w przypadku małych gmin - na co najmniej kilkanascie tysięcy rocznie. Oczywiście Urzędy nie otrzymują takich przychodów, więc - jak mówia prawnicy - następuje bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy zyskiem firmy komercyjnej a startą Podatnika. Trzeba brać pod uwagę, że adresy takowe nie funkcjonują tylko w Internecie ale Gmina często podaje je we wszelkich pismach urzedowych i folderach promocyjnych. Są nawet tacy Urzędnicy, którzy na początku, kiedy sygnalizuje się Im problem -uważają że to nic złego, dopiero wniosek o udostępnienie informacji publicznej w zakresie rozliczeń takowej rekalmy lub afera wywołana przez bardziej świadomych radnych - zmusza ich do reflekcji nad absurdalnością takiej kryptoreklamy. Konsekwencją używania takiej nomenklatury jest także nierzadko używanie nazw kont poczty elektronicznej z końcówkami reklamującymi takowe firmy typu wojt@nazwaFirmy.nazwagminy.pl , a to już jest - jak żywcem wyjęte z dramatu Mrożka - czy elektroniczne skrzynki podawcze, które będa obowiązywać od 16 sierpnia br. na potrzeby składania wniosków podpisanych elektroniczne, będa miały adresy np. urzad@nazwagminy.sex.pl ?

Biorąc powyżej sygnalizowany stan rzeczy postanowiliśmy w Interesie Społecznym podac kilka adresów takich urzedów, poniżej lista która będzie sukcesywnie uzupełniana:

www.ceranow.asi.pl
www.bielany.bumsoft-2.pl
Ciekawy jest adres Biuletynu Informacji Publiczej Klwowa:  www.bip.klwow.akcessnet.net
natomiast adres poczty elektronicznej ujawniony w www.bip.gov.pl dotyczący Klwowa to:  
redakcja-bip@bip.klwow.akcessnet.net  - zaprawdę - interesujące poczucie humoru, radzimy Urzednikom Gminy przetrenować podanie tego adreseu Petentowi w rozmowie telefonicznej !



Z powodu nagminnnego naruszania Interesu Publicznego poprzez kryptoreklamę firm komercyjnych w adresach internetowych Urzędów Gmin typu: www.nazwagminy.nazwafirmy.pl , Spółka wystosowała wniosek do jednej z takich gmin - w tym przypadku chodzi o adres www.lipsko.home.pl  - o udostępnienie informacji publicznej o rozliczeniach związanych z taką reklamą. Brak stosownych wynagrodzeń uzyskiwanych przez jednostkę publiczną stanowi  nie tylko naruszenie zasad dotyczących nie narażania na straty finansowe Gminy (biegli wycenią koszt takiej reklamy na co najmniej 15 tys. pln rocznie) , ale równiez stanowi rażace naruszenie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Będziemy informować na łamach portalu - o odpowiedzi uzyskanej na taki wniosek. Interes publiczny wymaga aby piętnować takie działania, mamy nadzieje że zainteresują się tym również Radni - wszak wchodzą w tym przypadku w grę nie tylko działania nieetyczne, w tym przypadku mówi się już o działaniach na szkodę wolnej konkurencji i przede wszystkim na szkodę gminy. Poniżej wniosek o udostępnienie informacji o rozliczeniach dot. reklamy:

« powrót
Ustwawa o podpisie elektronicznym, związane ręce?

"Po doniesieniach o przesunięciu terminu "informatycznego Cudu nad Wisłą" z 16 sierpnia 2006 na 1 maja 2008 zacząłem sobie w wolnej chwili pisać artykulik broniący tezy, że elektroniczny obieg dokumentów jest możliwy już teraz. Stracił on trochę na aktualności wobec uchwalenia zmian w Ordynacji podatkowej, ale być może kogoś zainteresuje poniższa część odnosząca się do KPA:

Nawet przy bardzo ostrożnej interpretacji zakres art. 58 ust. 2 ustawy o podpisie elektronicznym jest bardzo szeroki, a już na pewno obejmuje sporą grupę istotnych czynności, których dokonywanie w formie elektronicznej można by bez wątpienia określić mianem informatycznej rewolucji. Wobec tego, prima facie wydaje się, że nowelizacja tego przepisu przez odsunięcie w czasie wskazanego w nim terminu pozwoli na oddalenie widma niebezpieczeństw związanych z tą rewolucją (chodzi głównie o chaos spowodowany brakiem standaryzacji). Pojawia się jednak pytanie, czy normy wynikające z tego przepisu są jedynymi normami, z których wynika obowiązek organów władzy publicznej umożliwienia elektronicznego obiegu, jak też i prawo obywateli do korzystania z tego obiegu? Jeżeli odpowiedź na to pytanie jest negatywna, to nowelizacja art. 58 ust. 2 ustawy o podpisie elektronicznym nie wpłynie na stan prawny, zgodnie z którym załatwianie spraw przed organami władzy publicznej w formie elektronicznej jest jak najbardziej możliwe niezależnie od terminu określonego w tym przepisie.

Zgodnie z art. 5 ust. 2 ustawy o podpisie elektronicznym dane w postaci elektronicznej opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym (czyli "bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu") są równoważne pod względem skutków prawnych dokumentom opatrzonym podpisami własnoręcznymi, chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej. Z kolei na podstawie art. 6 ust. 1 tej samej ustawy kwalifikowany podpis elektroniczny stanowi dowód tego, że został on złożony przez osobę określoną w tym certyfikacie jako składającą podpis elektroniczny. Co więcej, zgodnie z art. 78 par. 2 KC oświadczenie woli złożone w postaci elektronicznej opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym jest równoważne formie pisemnej.

Już choćby z tych trzech przepisów wynika, że złożenie kwalifikowanego podpisu elektronicznego na dokumencie obejmującym oświadczenie wiedzy lub woli wywołuje skutek jakim jest prawna doniosłość takiego oświadczenia. Będzie tak zwłaszcza wtedy, gdy ustawa wymaga podpisu własnoręcznego i formy pisemnej. Innymi słowy, każdy ma prawo dokonywania czynności za pomocą kwalifikowanego podpisu elektronicznego zamiast podpisu własnoręcznego. Co więcej, każdy (włączając w to organy władzy państwowej) ma obowiązek uznać skuteczność takich czynności, jeżeli jest ich adresatem. Wniosek ten należy jednak odnieść do przepisów szczególnych. Przepisy te mogą bowiem formułować dodatkowe warunki dla skuteczności czynności dokonywanych w postaci elektronicznej.

Art. 63 par 1 oraz 3 KPA zawiera mało rygorystyczny wymóg formy pisemnej dla podań wnoszonych pisemnie. Natomiast par. 3a tego przepisu zawiera szczegółowe wymogi dla podań wnoszonych w postaci dokumentu elektronicznego. Wymaga on łącznego spełnienia dwóch warunków. Pierwszy z nich odnosi się do formy dokumentu elektronicznego i wymaga zastosowania kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Warunek drugi dotyczy również formy dokumentu, choć nie jest to forma w rozumieniu prawniczym. Nie chodzi tu bowiem o „formę czynności prawnej”, lecz o format danych, czyli „formę” w sensie nauki informatyki. Otóż wymagane jest, aby dokument elektroniczny zawierał dane w ustalonym formacie zawartym w we wzorze podania. Zwraca uwagę, że spełnienie warunku drugiego jest konieczne tylko w sytuacji, w której przepisy odrębne nakazują składanie podań według określonego wzoru. Należy zatem przyjąć, że jeżeli przepisy odrębne nie precyzują wzoru oraz formatu danych dla podań wnoszonych w postaci dokumentu elektronicznego, to dla uznania takiego podania za skutecznie sporządzone wystarcza opatrzenie go kwalifikowanym podpisem elektronicznym.

Wątpliwości pojawiają się w sytuacji, w której przepisy odrębne precyzują wzór podania, lecz nie regulują zagadnienia formatu danych dla takiego podania wnoszonego w postaci elektronicznej. Z pomocą przychodzi tu przepis art. 13 ust. 1 ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne, zgodnie z którym podmiot publiczny używa do realizacji zadań publicznych systemów teleinformatycznych spełniających minimalne wymagania dla systemów teleinformatycznych. Z kolei „minimalne wymagania” zostały określone w stosownym rozporządzeniu. W istotnym z punktu widzenia niniejszego artykułu zakresie, rozporządzenie to nie zawiera zbyt rygorystycznych wymogów co do formatu danych. Otóż wymienia ono po prostu popularne formaty danych wykorzystywane przez aplikacje biurowe (DOC, RTF, PDF), z których niektóre są nawet międzynarodowymi standardami (np. ODT, HTML). Należy zatem przyjąć, że przepisy rozporządzenia regulują format danych podań wnoszonych w postaci dokumentów elektronicznych we wszystkich tych przypadkach, w których przepisy odrębne wymagają składania ich według określonego wzoru, lecz nie regulują formatu danych. Zatem, sporządzenie dokumentu według takiego wzoru w jednym z tych formatów należy uznać za spełniające wymogi określone w art. 63 par. 3a KPA.

Podsumowując, dokument elektroniczny podpisany kwalifikowanym podpisem elektronicznym adresowany do organu władzy publicznej stanowi podanie. Skutek wniesienia takiego podania jest równoważny ze skutkiem wniesienia podania papierowego. W szczególności, organ taki ma obowiązek jego rozpatrzenia lub przekazania według właściwości. Niemniej jednak, organ może dopatrzeć się braków podania tak co do jego formy, jak i treści. W tym przypadku, zgodnie z art. 64 par. 2 KPA należy wezwać wnoszącego do usunięcia braków w terminie siedmiu dni z pouczeniem, że nieusunięcie tych braków spowoduje pozostawienie podania bez rozpoznania. Zwraca uwagę, że wezwanie takie powinno być skierowane nawet w sytuacji nieopatrzenia podania kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Innymi słowy, przepisy wymagają określonego działania organów wobec podań wnoszonych w postaci dokumentu elektronicznego. Jedynie jeżeli w podaniu nie wskazano adresu wnoszącego i nie ma możności ustalenia tego adresu na podstawie posiadanych danych, podanie pozostawia się bez rozpoznania (art. 64 par. 2 KPA).

Oczywiście pojawia się tu pewien szkopuł, który w praktyce pozwoli organom administracji kierować wszelkie podania elektroniczne do /dev/null. Nie chodzi tu bynajmniej o niemożność naklejenia znaczka, bo opłatę skarbową można z powodzeniem wnieść przelewem. Chodzi raczej o trudności w zabezpieczeniu dowodów, że urząd w ogóle podanie otrzymał...

Można oczywiście się spierać przywołując przepisy o doręczeniach, ale moim zdaniem takie dowody da się zabezpieczyć. A wtedy niestety urząd będzie musiał prowadzić postępowania w oparciu o otrzymywane dokumenty w postaci elektronicznej lub narażać się na skargę na bezczynność."

Autor: Krzysztof Siewicz siewi@interia.pl
Portal www.vagla.pl
Tytuł od redakcji www.gmina.pl

« powrót
Nowelizować znaczy cofać się !

W dalszym ciągu nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle znowelizowana zostanie ustawa i podpisie elektronicznym i czy przedłużone zostanie vacatio legis określone dyspozcycji art. 58 u. 2 tejże ustawy. Od tego zależy czy data 18 sierpnia br. będzie krokiem do produ czy wstecz.
Odzywają się głosy "jak można np. w gminach wiejskich, gdzie rzadko używa sie Internetu, udostępniać podpis elektroniczny?..." Takim dyskutantom przypominamy, że kiedy Król Pruski Fryderyk II Wileki wprowadzał w połowe XVIII w. na terenie Prus obowiązkową powszechną edukację, szlachta polska śmiała się do rozpuku mówiąc "jak można chłopów edukować i posyłać do szkół?", "chłopów to tylko, w mordę można lać.." mówili. Przestali się śmiać kiedy w 1772 r. Prusy i Fryderyk Wielki, ze swoją nowoczesną, wyedukowaną armią, zainicjowały I rozbiór Polski...
Inwestycje w edykację, nowoczesność i informatykę, zawsze popłacają, pamiętajmy o tym i wdrażajmy podpis elektroniczny, nawet w gmianch wiejskich...

                                                                                      Adam Szulc


 

 

« powrót
Elektroniczny podpis pozostaje na papierze
Nowoczesne sposoby prowadzenia biznesu w naszym kraju się nie przyjmują. Pod względem rozwoju e-gospodarki wyprzedziły nas już Bermudy i Zjednoczone Emiraty Arabskie - wynika z najnowszego rankingu przygotowanego przez "The Economist" i IBM.

- Jedną z głównych przeszkód w rozwoju nowoczesnego biznesu jest problem z wdrażaniem elektronicznego podpisu - mówi Józef Oleński, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego. Ustawa o e-podpisie funkcjonuje w Polsce już cztery lata. Niewiele z tego wynika. Certyfikaty na cyfrowy podpis wykupiło dotąd niespełna 10 tys. firm, spośród trzech milionów zarejestrowanych w całym kraju. Nie powinno to dziwić, bo możliwości korzystania z niego są u nas mocno ograniczone. - Przedsiębiorcy, a także indywidualni użytkownicy Internetu muszą mieć powody, aby stosować to rozwiązanie. Administracja ich nie stwarza - mówi "Rz" Andrzej Bendig-Wielowiejski, prezes szczecińskiej Unizeto Technologies, która wydaje certyfikaty e-podpisu.
(...)

Artykuł ukazał się w www.rzeczpolspolita.pl (skróty pochodzą z Portalu)

 

« powrót
PIP i BIP

Na wniosek Spółki Sz.-Ef. , Fundacja Transparency International, której celami statutowymi są m.in: podejmowanie działań przeciwko zjawiskom korupcji i działanie na rzecz przejrzystości i uczciwości w zyciu publicznym wezwała Państwową Inspekcję Pracy do usunięcia rażącego naruszenia prawa polegajacego na reklamie podmiotu komercyjego poprzez Biuletyn Informacji Publicznej.

W piśmie, którego skan zamieszczamy poniżej, wezwano  Państową Inspekcję Pracy do usunięcia treści reklamowych.

Biuletyn Informacji Publicznej Państwowej Inspekcji Pracy od ponad 2 lat funkcjonuje pod adresem http://pip.bip.ornak.pl co jest rażącym naruszeniem odnośnych przepisów mówiących o tym , że Podmiotowy Biuletyn Inf. Publicznej BIP nie może zawierać żadnych reklam. Trudno wyobrazić sobie bardziej zaawansowaną formę reklamy za pośrednictwem Biuletynu niż funkcjonowanie nazwy firmy komercyjnej w jego adresie . Co więcej wszystkie materiały papierowe zawierające oficjalny adrese BIP również reklamują w ten sposób firmę Ornak, reklamują również jej stronę internetową www.ornak.pl . Jest to sytuacja niespotykana i nie do pomyslenia w Krajach UE , tam od razu Ktoś zapytałby - kto czerpie z tego korzyści? , kto jest winien temu rażącemu naruszeniu prawa ? i jakią szkodę poniósł Skarb Państwa ? Niniejszym pytamy -  w trybie ustawy o dostepie do inforacji publicznej - jak to możliwe? Spółka kompletuje informacje na ten temat rozważając wystąpienie na drogę prawną. 
            

« powrót
O tym jak Goliat próbował wyważać otwarte drzwi...

Portal Gazety Wyborczej oraz magazyn PC WORLD (treść) opublikowały historię zmagań Spółki o bezpłatne oddanie adresu www.mercedes.com.pl Koncernowi Daimler Chrysler AG Niemcy. Ciekwe są przede wszystkim komentarze czytelników do zamieszczonego artykułu w portalu Gazety Wyborczej - polecamy, szczególnie Tym, którym poczucie godności narodowej jest obce, zachecamy do komentowania:komentarze

« powrót
www.Coca-Cola.bip.pl - to jest to !

W ostatnim czasie Gazeta Wyborcza pisała o karygodnym bałaganie w adresach ISI i BIP'ów niektórych (na szczęście nielicznych) gmin i powiatów. Będziemy podawać, rażace kurioza w tym zakresie.
Kilka Urzędów w Kraju, z pieniedzy podatnika, finansuje reklamę firm komercyjnych w adreseach oficjalnych stron internetowych, a nawet w adresach Biuletynów Informacji Publicznej. Wynika to z nieświadomości zagrożeń, zachęcamy Radnych Opozycyjnych do zadawania pytań kto z takiego stanu czerpie korzyści. Każdy ekspert wyceni reklamę poprzez adres internetowy typu www.nazwaFirmy.nazwagminy.pl - nawet w przypadku małych gmin - na co najmniej kilkanascie tysięcy rocznie. Oczywiście Urzędy nie otrzymują takich przychodów, więc - jak mówia prawnicy - następuje bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy zyskiem firmy komercyjnej a startą Podatnika. Trzeba brać pod uwagę, że adresy takowe nie funkcjonują tylko w Internecie ale Gmina często podaje je we wszelkich pismach urzedowych i folderach promocyjnych. Są nawet tacy Urzędnicy, którzy na początku, kiedy sygnalizuje się Im problem -uważają że to nic złego, dopiero wniosek o udostępnienie informacji publicznej w zakresie rozliczeń takowej rekalmy lub afera wywołana przez bardziej świadomych radnych - zmusza ich do reflekcji nad absurdalnością takiej kryptoreklamy. Konsekwencją używania takiej nomenklatury jest także nierzadko używanie nazw kont poczty elektronicznej z końcówkami reklamującymi takowe firmy typu wojt@nazwaFirmy.nazwagminy.pl , a to już jest - jak żywcem wyjęte z dramatu Mrożka - czy elektroniczne skrzynki podawcze, które będa obowiązywać od 16 sierpnia br. na potrzeby składania wniosków podpisanych elektroniczne, będa miały adresy np. urzad@nazwagminy.sex.pl ?

Biorąc powyżej sygnalizowany stan rzeczy postanowiliśmy w Interesie Społecznym podac kilka adresów takich urzedów, poniżej lista która będzie sukcesywnie uzupełniana:

www.ceranow.asi.pl
www.bielany.bumsoft-2.pl
Ciekawy jest adres Biuletynu Informacji Publiczej Klwowa:  www.bip.klwow.akcessnet.net
natomiast adres poczty elektronicznej ujawniony w www.bip.gov.pl dotyczący Klwowa to:  
redakcja-bip@bip.klwow.akcessnet.net  - zaprawdę - interesujące poczucie humoru, radzimy Urzednikom Gminy przetrenować podanie tego adreseu Petentowi w rozmowie telefonicznej !



Z powodu nagminnnego naruszania Interesu Publicznego poprzez kryptoreklamę firm komercyjnych w adresach internetowych Urzędów Gmin typu: www.nazwagminy.nazwafirmy.pl , Spółka wystosowała wniosek do jednej z takich gmin - w tym przypadku chodzi o adres www.lipsko.home.pl  - o udostępnienie informacji publicznej o rozliczeniach związanych z taką reklamą. Brak stosownych wynagrodzeń uzyskiwanych przez jednostkę publiczną stanowi  nie tylko naruszenie zasad dotyczących nie narażania na straty finansowe Gminy (biegli wycenią koszt takiej reklamy na co najmniej 15 tys. pln rocznie) , ale równiez stanowi rażace naruszenie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Będziemy informować na łamach portalu - o odpowiedzi uzyskanej na taki wniosek. Interes publiczny wymaga aby piętnować takie działania, mamy nadzieje że zainteresują się tym również Radni - wszak wchodzą w tym przypadku w grę nie tylko działania nieetyczne, w tym przypadku mówi się już o działaniach na szkodę wolnej konkurencji i przede wszystkim na szkodę gminy. Poniżej wniosek o udostępnienie informacji o rozliczeniach dot. reklamy:

 Wniosek o udostępn. inform. publ. w sprawie reklamy
« powrót
Zarządzanie projektami europejskimi

  

W pierwszym artykule dotyczącym zarządzania projektami europejskimi, opisujemy, jak powinien wyglądać proces przygotowania dokumentacji aplikacyjnej, który jest podstawą do otrzymania bezzwrotnej dotacji z funduszy UE. Szczególną uwagę na tym etapie przywiązujemy do optymalizacji inwestycji pod kątem polityk Unii Europejskiej.

Niezbędny harmonogram projektu

Zarządzanie projektami można zdefiniować jako planowanie, organizację, monitorowanie i kontrolowanie wszystkich aspektów projektu oraz motywowanie wszystkich zaangażowanych w nim osób, aby osiągnąć cele projektu zgodnie z ustalonym terminem, kosztami i kryteriami wykonania.

Właściwe zaplanowanie działań znajduje odzwierciedlenie w uzgodnionym harmonogramie realizacji prac nad dokumentacją projektową. Wyznaczani są wówczas koordynatorzy projektu, ze strony doradcy oraz klienta, którzy czuwają nad terminowym wywiązaniem się z planowanych prac.

Przygotowanie dobrego harmonogramu, jak i dobór odpowiednich osób, które zaangażowane są w proces przygotowania dokumentacji jest pierwszym krokiem w kierunku sukcesu.

Biznes plan

Podstawą przystąpienia do pracy nad dokumentacją aplikacyjną jest dobry, z punktu widzenia instytucji oceniających, biznes plan przedsięwzięcia, uwzględniający analizę branży wraz z opisem strategii rozwoju przedsiębiorstwa oraz rzetelnymi projekcjami finansowymi, które pozwolą na nadanie realnego kształtu zamierzeniom i planom firmy.

Zaproponowana w biznes planie metodologia realizacji przedsięwzięcia musi zapewnić możliwie najszybszą i rzetelną realizację projektu.

Na podstawie biznes planu zespół konsultantów i specjalistów opracowuje dokumentację, której przygotowanie wymaga szczegółowego zapoznania się z dokumentami programowymi, rozporządzeniami wspólnotowymi, dokładną analizą wytycznych oraz instrukcji, które są różne dla każdej linii budżetowej.

Praca ta wymaga czasu i odpowiedniego “sprzedania” projektu. Zdarza się, że firma ma ciekawy pomysł na rozwój – do tego jednak trzeba umieć go opisać i zaprezentować instytucjom oceniającym projekt. Przedsiębiorstwo musi udowodnić, że nie tylko będzie w stanie zrealizować projekt, ale że jego wdrożenie jest zgodne z polityką konkurencyjności Unii Europejski, polityką budowy społeczeństwa informacyjnego czy Europejską Strategią Zatrudnienia.

Wnioskodawca musi być w pełni przygotowany do realizacji inwestycji. Posiadać odpowiednie zespoły przygotowane do rozpoczęcia procesu inwestycyjnego, zabezpieczone środki, które wraz z dotacją z funduszy strukturalnych umożliwią bezpieczne realizowanie i terminowe zakończenie prac. Przedsiębiorstwo musi wykazać się wiedzą w zakresie przygotowania wysokiej klasy personelu. Niezbędne jest, aby inwestycja znalazła uzasadnienie ekonomiczne, a także w pozytywny sposób oddziaływała na rozwój gospodarczy regionu.

Z założeń biznes planu inwestycji jednoznacznie musi wynikać, że istnieją silne ekonomiczne podstawy warunkujące dobrze rokującą i bezpieczną inwestycję na długie lata.

Cele projektu

Niezmiernie istotną wartością dodaną projektu jest takie ujęcie celów projektu, aby realizowały one jednocześnie cele poszczególnych programów operacyjnych oraz będącego w toku Programu Ramowego Badań, Rozwoju Technicznego i Prezentacji Unii Europejskiej. Do tego niezbędne jest wykazanie, czy kwalifikacje i doświadczenie osób zaangażowanych we wdrożenie projektu pozwolą na sprawne osiągnięcie zakładanych celów.

Środki funduszy europejskich pozwolić muszą na utrzymanie celów i rezultatów przedsięwzięcia w ciągu wymaganych 5 lat po zakończeniu inwestycji oraz w perspektywie daleko wybiegającej poza ten okres.

Projekt zakładać musi istnienie przedsiębiorstwa przez kilkadziesiąt kolejnych lat, rozwijanie działalności, stałe poszerzanie oferty produktów lub usług, wzrost konkurencyjności w kraju oraz zainteresowanie ofertą klientów zagranicznych.

Wszystkie zakładane cele powinny zostać wyznaczone w oparciu o rzetelne wskaźniki ekonomiczne oraz prognozy wzrostu przychodów firmy. Realizacja projektu musi spowodować wzrost przychodów i wzrost rentowności prowadzonej działalności.

Kto na tym skorzysta?

Na realizacji każdego przedsięwzięcia współfinansowanego przez środki europejskie, oprócz wnioskodawcy, skorzystać muszą również inne podmioty, które stanowią jego otoczenie.

Mogą to być:

  • lokalne przedsiębiorstwa – kooperanci,
  • samorząd terytorialny, poprzez wpływy z podatków czy wspólne inwestycje infrastrukturalne,
  • okoliczni mieszkańcy.

Technologie ICT

Kolejną wartością dodaną inwestycji jest wpływ projektu na rozwój społeczeństwa informacyjnego. Promowane są::

  • powszechna dostępność aplikacji i usług technologii społeczeństwa informacyjnego,
  • stosowanie i wykorzystanie technologii gospodarki elektronicznej w procesach zarządzania przedsiębiorstwem,
  • wpływ na szerszy dostęp społeczeństwa do informacji, zarówno poprzez krzewienie kultury korzystania z zasobów elektronicznych, jak i poprzez wykorzystanie i korzystanie z nowoczesnych technologii.

Reasumując, każdy projekt finansowany przy udziale dotacji, powinien zaspokajać potrzeby inwestycyjne wnioskodawcy, być zgodny z planami strategicznymi przedsiębiorstwa, powinien wprowadzać zaawansowane technologie oraz innowacyjny produkt lub usługę. Powinien również podnieść konkurencyjność firmy na rynku krajowym oraz ułatwić skuteczne konkurowanie na rynku międzynarodowym w warunkach Jednolitego Rynku Europejskiego. A także, być zgodny z politykami Unii Europejskiej.

 

Potrzebne doradztwo

Opracowanie wdrażanych koncepcji w powyżej opisany sposób jest zadaniem trudnym. Dlatego warto jest, jeśli doradca zewnętrzny zweryfikuje, czy aplikacja spełnia wszystkie wymogi.

Poza opracowaniem wniosku i biznes planu, niezbędne jest podjęcie odpowiednich działań administracyjnych, takich jak pozyskanie dokumentów z ZUS i Urzędu Skarbowego o niezaleganiu z należnościami skarbowymi, czy dokumentu poświadczającego prawo własności do nieruchomości.

Zdobycie wszystkich dokumentów oraz stworzenie aplikacji to proces, który trwa od 4 do 8 tygodni. Zależy to również od programu, do którego wnioskodawca aplikuje, ponieważ różne programy nakładają różne wymogi.

Aby cały proces pozyskiwania bezzwrotnego finansowania przebiegł sprawnie i zakończył się sukcesem w postaci przyznanej dotacji, warto skorzystać z usług firmy doradczej, która pomoże i doradzi na wszystkich etapach związanych z dotacjami unijnymi.

  

Autor:

Agnieszka Dudek

Project Manager

ABBEYS Europejskie Doradztwo Finansowe Sp. z o.o.

Stratos Office Center

ul. Ks. Ignacego J. Skorupki 5, V piętro, Warszawa 00-546

tel. 583 77 00, 0606 966 777, fax. 583 77 01

e-mail: agnieszka.dudek@abbeys.pl

 

 

« powrót
Seminarium Samorządowe

Gdańska Akademia Bankowa przy Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową zaprasza na seminarium pt.: Alternatywne metody finansowania inwestycji samorządowych.


Seminarium odbędzie się 30 marca 2006 roku w Warszawie, w hotelu Holiday Inn.
 W trakcie seminarium przeanalizowany zostanie przypadek pionierskiej emisji obligacji przychodowych przez Miejskie Wodociągi i Kanalizację w Bydgoszczy Sp. z o.o. O zaletach i wadach pozyskiwania kapitału z tego źródła będą  mówić przedstawiciele wszystkich podmiotów zaangażowanych w emisję obligacji przychodowych, tj. spółki komunalnej będącej emitentem, organizatora emisji tj. Citibanku Handlowego oraz agencji ratingowej Fitch Polska SA, która nadała rating międzynarodowy tym papierom wartościowym.
 W drugiej części spotkania prezentacje poświęcone będą możliwościom korzystania ze specjalnych programów rządowych i funduszy celowych dla jednostek samorządu terytorialnego zarządzanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego oraz o doświadczeniach wykorzystania funduszy europejskich w realizacji przedsięwzięć inwestycyjnych w formule partnerstwa publiczno-prywatnego.

Program:  

  9.45 - 10.15 Rejestracja uczestników, poranna kawa
10.15 - 10.30 Otwarcie seminarium i powitanie uczestników
  - dr Kamila Bielawska, Zastępca Dyrektora Gdańskiej Akademii Bankowej
10.30 - 11.00 Praktyczne aspekty pozyskiwania funduszy unijnych i finansowania własnego na   przykładzie MWiK w Bydgoszczy Sp. z o.o.
  - Stanisław Drzewiecki, Prezes Zarządu Miejskich Wodociągów i Kanalizacji 
    w Bydgoszczy Sp. z o.o.
11.00 - 11.30 Finansowanie inwestycji poprzez emisję obligacji.
  Praktyka rynkowa na przykładzie emisji obligacji przychodowych dla MWiK      
  w Bydgoszczy Sp. z o.o.
  - Maciej Lewandowski, Departament Finansowania Przedsiębiorstw,
    Citibnk Handlowy
11.30 - 12.00 Obligacje przychodowe - podejście agencji ratingowej
  - Arkadiusz Wicik, Associate Director, Fitch Polska SA
12.00 - 13.00 Przerwa na lunch
13.00 - 13.30 Rola funduszy celowych i programów rządowych zarządzanych przez BGK
  w finansowaniu inwestycji samorządowych
  - dr Mirosław Czekaj, Wiceprezes Zarządu, Bank Gospodarstwa Krajowego
13.30 - 14.00 Inne formy finansowania inwestycji samorządowych na przykładzie partnerstwa   publiczno-prywatnego i sekurytyzacji
  - przedstawiciel Citigroup London
14.00 - 14.30 Przerwa kawowa
14.30 - 16.00 Panel dyskusyjny i zamknięcie seminarium
  - dr Michał Bitner, Katedra Prawa Finansowego, Uniwersytet Warszawski
  - dr Mirosław Czekaj, Wiceprezes Zarządu, Bank Gospodarstwa Krajowego
  - Stanisław Drzewiecki - Prezes Zarządu MWiK w Bydgoszczy Sp. z o.o.
  - dr hab. Maria Jastrzębska, Katedra Finansów, Uniwersytet Gdański
  - Maciej Lewandowski, Departament Finansowania Przedsiębiorstw,
      Citibank Handlowy
  - Wojciech Lipka, Zastępca Dyrektora Departamentu Emisyjno-Inwestycyjnego,
     Bank Gospodarstwa Krajowego
  - Arkadiusz Wicik, Associate Director, Fitch Polska SA
  - przedstawiciel Citigroup London


Koszt uczestnictwa - 240 zł (usługa nie podlega VAT)
Cena obejmuje udział w seminarium, lunch oraz komplet materiałów seminaryjnych.
O rezerwacji miejsc decyduje kolejność nadsyłanych zgłoszeń (liczba miejsc ograniczona). Termin przyjmowania zgłoszeń upływa 27 marca br.

Szczegółowe informacje oraz formularz zgłoszenia na stronie www.gab.com.pl/samorzad
lub pod nr telefonu (22) 622 44 83

« powrót

ZARZĄDZANIE PROJEKTAMI EUROPEJSKIMI

W pierwszym artykule dotyczącym zarządzania projektami europejskimi, opisujemy, jak powinien wyglądać proces przygotowania dokumentacji aplikacyjnej, który jest podstawą do otrzymania bezzwrotnej dotacji z funduszy UE. Szczególną uwagę na tym etapie przywiązujemy do optymalizacji inwestycji pod kątem polityk Unii Europejskiej.

Niezbędny harmonogram projektu

Zarządzanie projektami można zdefiniować jako planowanie, organizację, monitorowanie i kontrolowanie wszystkich aspektów projektu oraz motywowanie wszystkich zaangażowanych w nim osób, aby osiągnąć cele projektu zgodnie z ustalonym terminem, kosztami i kryteriami wykonania.

Właściwe zaplanowanie działań znajduje odzwierciedlenie w uzgodnionym harmonogramie realizacji prac nad dokumentacją projektową. Wyznaczani są wówczas koordynatorzy projektu, ze strony doradcy oraz klienta, którzy czuwają nad terminowym wywiązaniem się z planowanych prac.

Przygotowanie dobrego harmonogramu, jak i dobór odpowiednich osób, które zaangażowane są w proces przygotowania dokumentacji jest pierwszym krokiem w kierunku sukcesu.

Biznes plan

Podstawą przystąpienia do pracy nad dokumentacją aplikacyjną jest dobry, z punktu widzenia instytucji oceniających, biznes plan przedsięwzięcia, uwzględniający analizę branży wraz z opisem strategii rozwoju przedsiębiorstwa oraz rzetelnymi projekcjami finansowymi, które pozwolą na nadanie realnego kształtu zamierzeniom i planom firmy.

Zaproponowana w biznes planie metodologia realizacji przedsięwzięcia musi zapewnić możliwie najszybszą i rzetelną realizację projektu.

Na podstawie biznes planu zespół konsultantów i specjalistów opracowuje dokumentację, której przygotowanie wymaga szczegółowego zapoznania się z dokumentami programowymi, rozporządzeniami wspólnotowymi, dokładną analizą wytycznych oraz instrukcji, które są różne dla każdej linii budżetowej.

Praca ta wymaga czasu i odpowiedniego "sprzedania" projektu. Zdarza się, że firma ma ciekawy pomysł na rozwój - do tego jednak trzeba umieć go opisać i zaprezentować instytucjom oceniającym projekt. Przedsiębiorstwo musi udowodnić, że nie tylko będzie w stanie zrealizować projekt, ale że jego wdrożenie jest zgodne z polityką konkurencyjności Unii Europejski, polityką budowy społeczeństwa informacyjnego czy Europejską Strategią Zatrudnienia.

Wnioskodawca musi być w pełni przygotowany do realizacji inwestycji. Posiadać odpowiednie zespoły przygotowane do rozpoczęcia procesu inwestycyjnego, zabezpieczone środki, które wraz z dotacją z funduszy strukturalnych umożliwią bezpieczne realizowanie i terminowe zakończenie prac. Przedsiębiorstwo musi wykazać się wiedzą w zakresie przygotowania wysokiej klasy personelu. Niezbędne jest, aby inwestycja znalazła uzasadnienie ekonomiczne, a także w pozytywny sposób oddziaływała na rozwój gospodarczy regionu.

Z założeń biznes planu inwestycji jednoznacznie musi wynikać, że istnieją silne ekonomiczne podstawy warunkujące dobrze rokującą i bezpieczną inwestycję na długie lata.

Cele projektu

Niezmiernie istotną wartością dodaną projektu jest takie ujęcie celów projektu, aby realizowały one jednocześnie cele poszczególnych programów operacyjnych oraz będącego w toku Programu Ramowego Badań, Rozwoju Technicznego i Prezentacji Unii Europejskiej. Do tego niezbędne jest wykazanie, czy kwalifikacje i doświadczenie osób zaangażowanych we wdrożenie projektu pozwolą na sprawne osiągnięcie zakładanych celów.

Środki funduszy europejskich pozwolić muszą na utrzymanie celów i rezultatów przedsięwzięcia w ciągu wymaganych 5 lat po zakończeniu inwestycji oraz w perspektywie daleko wybiegającej poza ten okres.

Projekt zakładać musi istnienie przedsiębiorstwa przez kilkadziesiąt kolejnych lat, rozwijanie działalności, stałe poszerzanie oferty produktów lub usług, wzrost konkurencyjności w kraju oraz zainteresowanie ofertą klientów zagranicznych.

Wszystkie zakładane cele powinny zostać wyznaczone w oparciu o rzetelne wskaźniki ekonomiczne oraz prognozy wzrostu przychodów firmy. Realizacja projektu musi spowodować wzrost przychodów i wzrost rentowności prowadzonej działalności.

Kto na tym skorzysta?

Na realizacji każdego przedsięwzięcia współfinansowanego przez środki europejskie, oprócz wnioskodawcy, skorzystać muszą również inne podmioty, które stanowią jego otoczenie.
Mogą to być:
- lokalne przedsiębiorstwa - kooperanci,
- samorząd terytorialny, poprzez wpływy z podatków czy wspólne inwestycje infrastrukturalne,
- okoliczni mieszkańcy.

Technologie ICT

Kolejną wartością dodaną inwestycji jest wpływ projektu na rozwój społeczeństwa informacyjnego. Promowane są::
- powszechna dostępność aplikacji i usług technologii społeczeństwa informacyjnego,
- stosowanie i wykorzystanie technologii gospodarki elektronicznej w procesach zarządzania przedsiębiorstwem,
- wpływ na szerszy dostęp społeczeństwa do informacji, zarówno poprzez krzewienie kultury korzystania z zasobów elektronicznych, jak i poprzez wykorzystanie i korzystanie z nowoczesnych technologii.

Reasumując, każdy projekt finansowany przy udziale dotacji, powinien zaspokajać potrzeby inwestycyjne wnioskodawcy, być zgodny z planami strategicznymi przedsiębiorstwa, powinien wprowadzać zaawansowane technologie oraz innowacyjny produkt lub usługę. Powinien również podnieść konkurencyjność firmy na rynku krajowym oraz ułatwić skuteczne konkurowanie na rynku międzynarodowym w warunkach Jednolitego Rynku Europejskiego. A także, być zgodny z politykami Unii Europejskiej.


Potrzebne doradztwo

Opracowanie wdrażanych koncepcji w powyżej opisany sposób jest zadaniem trudnym. Dlatego warto jest, jeśli doradca zewnętrzny zweryfikuje, czy aplikacja spełnia wszystkie wymogi.

Poza opracowaniem wniosku i biznes planu, niezbędne jest podjęcie odpowiednich działań administracyjnych, takich jak pozyskanie dokumentów z ZUS i Urzędu Skarbowego o niezaleganiu z należnościami skarbowymi, czy dokumentu poświadczającego prawo własności do nieruchomości.

Zdobycie wszystkich dokumentów oraz stworzenie aplikacji to proces, który trwa od 4 do 8 tygodni. Zależy to również od programu, do którego wnioskodawca aplikuje, ponieważ różne programy nakładają różne wymogi.

Aby cały proces pozyskiwania bezzwrotnego finansowania przebiegł sprawnie i zakończył się sukcesem w postaci przyznanej dotacji, warto skorzystać z usług firmy doradczej, która pomoże i doradzi na wszystkich etapach związanych z dotacjami unijnymi.


Autor:

Agnieszka Dudek
Project Manager
 
ABBEYS Europejskie Doradztwo Finansowe Sp. z o.o.
Stratos Office Center
ul. Ks. Ignacego J. Skorupki 5, V piętro, Warszawa 00-546
tel. 583 77 00, 0606 966 777, fax. 583 77 01
e-mail: agnieszka.dudek@abbeys.pl

« powrót
Elektorniczny Obieg Dokumentów w urzędzie z funduszy UE

Spółka Szulc-Efekt zaprasza na konferencję: Pozyskiwanie dotacji z Europejskich Funduszy Strukturalnych z przeznaczeniem na elektroniczny obieg dokumentów w urzędach
Konferencja odbędzie się w czwartek 9 marca 2006r. o godz.10.00
w Centrum Prasowym Foksal w Warszawie, ul. Foksal 3/5

Program Konferencji:

09.30-10.00 Recepcja;
10.00-11.00 Wprowadzenie. Omówienie wdrażanie pakietu e-usług publicznych w powiatach
i gminach w oparciu o działające systemy elektronicznego obiegu i archiwizacji dokumentów;
11.00-12.00 Propozycje systemu ustawicznego szkolenia kadr powiatów oraz gmin na bazie działających lokalnych i regionalnych platform cyfrowych samorządu terytorialnego;
12.00-12.30 Bezprzewodowy dostęp do internetu Canopy Motorola – przedstawiciel MAW Telecom;
12.30-13.00 Przerwa - kawa, herbata;
13.00-14.00 Odpowiedzi na pytania, dyskusja;
14:00 Zakończenie Konferencji.

   Konferencja organizowana będzie m.in. w oparciu o doświadczenia Konsorcjum powołanego w roku ubiegłym w ramach projektu "Samorządowa platforma cyfrowa ustawicznego szkolenia kadr oraz rozwoju e-usług publicznych", które realizuje porozumienie 8 starostw powiatowych oraz 38 urzędów miast i gmin z 5 województw całego kraju. Wymiernym efektem uczestnictwa w Konferencji w dniu
9 marca 2006r. oraz przystąpienia Państwa w najbliższych tygodniach do powstającego w Województwie Mazowieckim Konsorcjum może być pozyskanie środków europejskich (80% przy 20% wkładzie własnym) na:

licencjonowane oprogramowanie elektronicznego obiegu dokumentów oraz e-usług;
licencjonowane oprogramowanie e-learningu;
sprzęt komputerowy (serwery, stacje robocze, modernizacja sieci komputerowej, skanery itp);
administracja oprogramowania użytkowego publikowanego w Internecie;
szkolenia seminaryjne oraz praktyczne szkolenia stanowiskowe;
materiały szkoleniowe, karty i formularze e-usług;
dostęp do kursów e-learning.
Udział w konferencji jest bezpłatny.
Ilość miejsc ograniczona - o potwierdzeniu decyduje kolejność zgłoszeń
Uczestnicy Konferencji otrzymają materiały informacyjne na temat prezentowanego projektu

 
 
 
 
 
Dalsze informacje na temat Konferencji można uzyskać pod nr telefonu
0 502 550 470.

« powrót
III Euroforum

Temat przewodni III Euroforum:
Rozwój poprzez Innowacje - Najlepsze Praktyki Europejskie

...Istnieje konieczność stymulowania inicjatyw inwestycyjnych, przyciągania wystarczającego kapitału podwyższonego ryzyka dla nowej działalności gospodarczej oraz utrzymania silnej europejskiej bazy przemysłowej, a zarazem konieczność wspierania innowacji, zwłaszcza ekologicznej, nowego i lepszego inwestowania w edukację i szkolenia, wykorzystania technologii informacyjnych i komunikacyjnych oraz zrównoważonego wykorzystania, które zapewnią wzrost i konkurencyjność oraz sprawią, że Europa stanie się bardziej atrakcyjnym miejscem do inwestowania i pracy...

 Informator III Euroforum
« powrót
Wirtualna mapa mazurskich jezior

 
Wirtualna mapa niebezpiecznych miejsc na szlaku warmińsko-mazurskich jezior ma być gotowa już wkrótce. Starostwa chcą zdążyć jeszcze przed rozpoczęciem sezonu żeglarskiego.
Władze lokalne na przekazanie informacji o czarnych punktach na wodnych trasach miały czas do końca grudnia. Jednak część starostw uznała, że na terenie przez nie administrowanym nie ma takich miejsc. 

Wszystkie informacje mają się znaleźć na stronach internetowych Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego. Mapa może być bardzo pomocna dla ponad 60 tysięcy ludzi, którzy co roku pływają po wodach Warmii i Mazur.

(za www.interia.pl /RMF)

« powrót
Pogrzeby kolejnych ofiar tragedii

Około 1,5 tys. osób pożegnało na parafialnym cmentarzu w Polskiej Nowej Wsi (Opolskie) Gabrielę, Jana i 7-letniego Tomka Knosalów, którzy zginęli w sobotniej katastrofie hali targowej w Katowicach. Na cmentarzu wypuszczono w powietrze 80 gołębi.
- To jest stara tradycja wśród hodowców. Jeśli znany hodowca umiera, to żegnają go te gołąbki - mówili koledzy zmarłego tragicznie mężczyzny. Pogrzeby ofiar katastrofy odbyły się w czwartek także w innych miastach.  

W kondukcie żałobnym, który przeszedł z kościoła w Polskiej Nowej Wsi na położony na skraju wsi parafialny cmentarz szli, oprócz członków rodziny zmarłych, także przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych, hodowcy gołębi i mieszkańcy Polskiej Nowej Wsi. Dzieci z przedszkola, do którego chodził Tomek niosły wieniec w kształcie serca, oraz czerwone wycięte z papieru serca z biała wstążeczką.

Wcześniej w kościele homilię wygłosił opolski biskup pomocniczy Jan Kopiec. Mówił m.in. o tym jak zbudowany był tym, jak w mediach przedstawiana była rodzina Knosalów. - Odeszli wspaniali ludzie - powiedział.

Mieszkańcy Polskiej Nowej Wsi do dziś nie mogą otrząsnąć się z szoku po tragicznej śmierci Knosalów. Wspominają ich jako ludzi, którzy "skromnością podbijali serca" i byli wzorem dla innych. - W kościele siedzieli zawsze w ławce przede mną. Młodszy syn tak przytulał się do matki. Nie zapomnę tego do końca życia - mówiła łamiącym się głosem znajoma Knosalów.

- Dziękujmy Bogu za Jana, Gabrielę i Tomasza, dzięki którym więcej dobra było na świecie. Więcej było optymizmu i spoglądania w przyszłość, że ten świat może nie zginie, jeśli będą na nim tacy jeszcze ludzie, współczujący i czyniący pokój - mówił w homilii bp Kopiec.

Biskup prosił też, by modlitewnego zadumania nad trumnami tragicznie zmarłych nie traktować jako przedłużenia "tego co boli i wyciska łzy". - Musimy zrozumieć, że na tej ziemi jesteśmy tylko przechodniami. Jakie to budujące, że pomiędzy nami są ludzie, którzy mogą do siebie odnieść zadanie bycia błogosławionym - wprowadzającym boże wartości w nasze zwykłe życie - podkreślił.

Pod gruzami hali w Katowicach zginęło troje członków rodziny Knosalów: rodzice: Jan i Gabriela oraz najmłodszy, 7-letni syn Tomasz. 9-letni Marek ocalał z katastrofy. On i jego starsza siostra, która nie pojechała do Katowic, szli za trumnami rodziców i brata.

Łącznie w katowickiej katastrofie budowlanej śmierć poniosło 5 mieszkańców województwa opolskiego. W czwartek, oprócz Knosalów, pochowano także Iwonę Cebullę - dziennikarkę i tłumacza jęz. niemieckiego. Spoczęła na cmentarzu w Czarnowąsach, niedaleko Opola. Pogrzeb piątej ofiary - Manfreda Kołodzieja z Szymiszowa zaplanowano na piątek.

W czwartek kilkaset osób pożegnało w Kaliszu inną ofiarę katastrofy - 31-letniego Tomasza Pryputniewicza. Zmarły pojechał tam jako przedstawiciel firmy produkującej leki weterynaryjne, nie był hodowcą gołębi. Słowa wielkiego współczucia przekazał żonie, rodzicom, rodzeństwu i całej rodzinie zmarłego ordynariusz diecezji kaliskiej Stanisław Napierała.

- Rodzi się pytanie, dlaczego zginęło tylu niewinnych, młodych ludzi. Różne są na to pytanie odpowiedzi. Jedni mówią o wielkich zaniedbaniach osób odpowiedzialnych, inni powątpiewają nawet w istnienie Boga. To są pytania, na które do końca nie można odpowiedzieć. Śmierć i cierpienie są tajemnicą naszej wiary - mówił proboszcz kaliskiej bazyliki pw. św. Józefa ks. infułat Jacek Plota.

W Rozprzy koło Piotrkowa Trybunalskiego (Łódzkie) ponad sto osób wzięło udział w czwartek w mszy św. w intencji ofiar katastrofy budowlanej w Katowicach. W Rozprzy swoją siedzibę ma zarząd okręgu piotrkowskiego Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych, który zrzesza ok. 700 członków.

W czasie mszy modlono się za tych co zginęli, za ich rodziny oraz o powrót do zdrowia dla tych, którzy odnieśli rany. - Nic nie dzieje się przypadkowo. Z tej tragedii powinniśmy odczytywać przekazane nam znaki - mówił o. Augustyn, cysters, hodowca gołębi. Jak przyznał, sam wybierał się do Katowic na wystawę, ale w końcu nie pojechał. Pieniądze składane na ofiarę podczas mszy św. przekazane zostaną na pomoc ofiarom w Katowicach.

W piątek na cmentarzu w Piotrkowie Tryb. ma się odbyć pogrzeb Krzysztofa Krogulskiego - piotrkowskiego producenta witamin i odżywek dla gołębi, który zginął w Katowicach. Miał 58 lat, zostawił żonę i dwie córki.

(za www.interia.pl /PAP)

 

« powrót
Żelatyna w Sądzie

Król żelatyny nie przyznaje się do winy, domniemanie niwinności, albo mocne dowody - takie alternatywy ma Sąd.
Od 3 lat trawa proces przeciwko Kazimierzowi G., zwanemu "królem żelatyny", we wtorek udało się odczytać akt oskarżenia. Obecny w Sądzie Okręgowym w Toruniu oskarżony nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.


Prokuratura zarzuciła Kazimierzowi G. działania, mające na celu doprowadzenie do upadku Fabryki Żelatyny SA w Brodnicy (Kujawsko- Pomorskie), na czym Skarb Państwa miał stracić 4,5 mln zł.

Kazimierz G. - według ustaleń śledztwa - miał przejąć fabrykę przez podstawione osoby, wprowadzając w błąd Urząd Antymonopolowy. Nie doszło też do deklarowanego przy zakupie unowocześnienia zakładu. Kazimierzowi G. przedstawiono łącznie 10 zarzutów, za co grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Na początku rozprawy sąd odrzucił złożony wcześniej wniosek obrońcy o zwrot akt sprawy do prokuratury z powodu "istotnych braków", a także przeniesienia procesu do Warszawy, ze względu na stan zdrowia klienta.

Sąd odrzucił wnioski. - W ocenie sądu, oskarżony instrumentalnie wykorzystuje swój stan zdrowia - uznał przewodniczący składu sędziowskiego Andrzej Rydzewski.

"Król Żelatyny" nie przyznał się do stawianych mu w akcie oskarżenia zarzutów. Odmówił składania wyjaśnień, jak również odpowiedzi na pytania. W związku z tym, odczytano jego wyjaśnienia złożone w śledztwie.

Następną rozprawę wyznaczono na 20 lutego. - Jeśli będzie czuł się pan źle, to za każdym razem wezwę pogotowie, żeby ustalić prawdę - przestrzegł sędzia Rydzewski.

Akt oskarżenia przeciwko Kazimierzowi G. trafił Sądu Rejonowego w Brodnicy w grudniu 2001 r., ale pierwsza rozprawa odbyła się dopiero w po roku. Od tego czasu nie udało się nawet odczytać aktu oskarżenia. Obrona i oskarżony stosowali rozmaite wybiegi, aby przeciągnąć procedurę: przedkładano kolejne zaświadczenia o złym stanie zdrowia, wnioski o zmianę obrońcy lub przeniesienie procesu do innych sądów.

Także sądy spierały się o to, gdzie proces powinien być prowadzony: czy w miejscu popełnienia zarzucanych G. czynów, czy też w pobliżu jego miejsca zamieszkania. Ostatecznie sprawa trafiła w 2005 roku do Sądu Okręgowego w Toruniu.

za www.interia.pl , PAP

« powrót
Zabezpieczenie należytego wykonania umowy

Kiedy zamawiający dokonuje wyboru oferenta jest narażony na niebezpieczeństwo niestarannego wykonania przedmiotu zamówienia. Dlatego też „Zamawiający może żądać od wykonawcy zabezpieczenia należytego wykonania umowy, zwanego dalej „zabezpieczeniem”. Zabezpieczenie służy pokryciu roszczeń z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy. Jeżeli wykonawca jest jednocześnie gwarantem, zabezpieczenie służy także pokryciu roszczeń z tytułu gwarancji jakości.” (Art.147ust.1-2) Zabezpieczenie wykonania umowy wymusza na oferencie troskę w prawidłowe wykonanie przedmiotu umowy. Ustawa określa także wysokość zabezpieczenia. Zamawiający ustala je w stosunku procentowym do ceny całkowitej podanej w ofercie albo maksymalnej wartości nominalnej zobowiązania zamawiającego wynikającego z umowy... Zabezpieczenie ustala się w wysokości od 2% do 10% ceny całkowitej podanej w ofercie albo maksymalnej wartości nominalnej zobowiązania zamawiającego wynikającego z umowy.”

Przykład:
Gmina ogłosiła przetarg na budowę chodnika. Wpłynęły cztery oferty. Wybrano najkorzystniejszą przed podpisaniem umowy zamawiający zażądał zabezpieczenia należytego wykonania umowy, mimo, że nie było o tym zapisów w SIWZ? Czy miał do tego prawo? Zamawiający w tej sytuacji naruszył prawo. Może on bowiem żądać do oferenta zabezpieczenia, jeżeli zapisy o nim pojawiły się w SIWZ. Zamawiający ma obowiązek podać wszelkie warunki dotyczące jego wysokości i sposobu zwrotu, jak również zakres zabezpieczenia roszczeń

Ustalając wysokość zabezpieczenia zamawiający musi pamiętać, iż wysokość zabezpieczenia ustala się od ceny całkowitej podanej w ofercie. Zgodnie z ustawą o cenach (Dz.U. Nr 97, poz. 1050 z 2002r) cena oznacza „wartość wyrażona w jednostkach pieniężnych, która kupujący jest zobowiązany zapłacić przedsiębiorcy za towar lub usługę, w cenie uwzględnia się podatek od towarów i usług oraz podatek akcyzowy…”

Zabezpieczenie może mieć dwojaki charakter:

  • fakultatywny zamawiający może zażądać zabezpieczenia, w razie gdy obawia się o jakość wykonania przedmiotu umowy
  • obligatoryjny ma miejsce kiedy zamówienie przekracza 60 000 euro          ( roboty budowlane) bądź gdy wartość zamówienia przekracza 5 mln euro ( usługi i dostawy) a także w przypadku umó zawieranych na okres dłuższy niż 3 lata z wyjątkiem tych, o których mowa w art. 142 ust 4 i           art. 143

Jest jeden wyjątek, kiedy zamawiający może odstąpić od żądania wniesienia zabezpieczenia, mianowicie, jeżeli żądanie zabezpieczenia należytego wykonania umowy spowodowałoby znaczący wzrost ceny ofertowej lub uniemożliwiłoby wykonanie zamówienia zamawiający. Wtedy możne się on starać o zgodą Prezesa Urzędu na nie pobieranie zabezpieczenia.

Przykład:
Burmistrz ogłosił przetarg na modernizację budynku Szkoły Podstawowej. Była to dość duża inwestycja. Termin realizacji przewidziano na 18 m-cy. Kwota zabezpieczenia była dość znaczna, czy można jakoś tą kwestię rozwiązać, żeby nie obciążać wykonawcy? Jeżeli okres zamówienia jest dłuższy niż rok, zabezpieczenie może być tworzone na skutek potrąceń z faktur przejściowych. Jednak pełna kwota zabezpieczenia nie może wpłynąć na rachunek zamawiającego nie później niż do połowy okresu, na który została zawarta umowa.

Ustawodawca określił w art. 148 ustawy zamkniętą listę form, w jakich może zostać wniesione zabezpieczenie, są to następujące formy:

  • pieniądze
  • poręczenia bankowe
  • gwarancje bankowe
  • gwarancje ubezpieczeniowe
  • poręczenia udzielane przez podmioty, o których mowa w art. 6 ust. 3 pkt 4 lit. b ustawy z dnia 9 listopada 2000 r. o utworzeniu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.( nowa nieznana w ustawie o zamówieniach publicznych forma zabezpieczenia)

Za zgodą zamawiającego zabezpieczenie może być wnoszone również:

  • § w wekslach z poręczeniem wekslowym banku;
  • § przez ustanowienie zastawu na papierach wartościowych emitowanych przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego;
  • § przez ustanowienie zastawu rejestrowego na zasadach określonych w przepisach o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów.

Przykład:
Burmistrz ogłosił przetarg na budowę sieci kanalizacji sanitarnej. Oferent który wygrał przetarg wniósł zabezpieczenie w formie gwarancji bankowej. W trakcie realizacji zwrócił się do zamawiającego o zwrot oryginału gwarancji. Jak powinien postąpić zamawiający w tej sytuacji? Na pisemną prośbę oferenta, zamawiający może zwrócić oryginał dokumentu potwierdzającego wniesienie zabezpieczenia, pozostawiając w dokumentacji jego kopię poświadczoną za zgodność z oryginałem. Ale w tej sytuacji zamawiający nie może zwrócić oryginału. Może to, bowiem uczynić dopiero po upływie okresu, na jaki wniesione zostało zabezpieczenie

Jeżeli zwycięski oferent uprzednio wniósł wadium w pieniądzu podlega ono zaliczeniu wraz z odsetkami na jego wniosek na poczet pieniężnego zabezpieczenia należytego wykonania umowy.
 
Sprawą niezwykle ważną jest określenie w SIWZ zapisów dotyczących sposobu i terminu zwrotu zabezpieczenia. Zamawiający zwraca zabezpieczenie w terminie 30 dni od dnia wykonania zamówienia i uznania przez zamawiającego za należycie wykonane. Kwota pozostawiona na zabezpieczenie roszczeń z tytułu rękojmi za wady lub gwarancji jakości i nie może przekraczać 30% wysokości zabezpieczenia. Kwota ta jest zwracana nie później niż w 15 dniu po upływie rękojmi za wady lub gwarancji jakości.

Marcin Melon konsultant ds. zamówień publicznych prowadzi własna firmę doradczą. Były vice prezes ceyta Europejskiego Stowarzyszenia Ekspertów i Konsultantów. Działa jako Członek Polskiego Klubu Infrastruktury Sportowej, współpracuje z biurem konsultacyjnym „KOBIKO”. Autor licznych publikacji z prawa zamówień publicznych. Prowadzi doradztwo w samorządach i firmach prywatnych. Masz problem z przetargiem napis mmelon@op.pl lub zadzwoń tel. 512 347 711.

« powrót
Baza Danych: adresy e-mail gmin i powiatów
  E. Formularze Centralne
  Elektr. Formularze Gmin
  KRS sprawdzanie FIRM
 Ranking stron WWW
1Żytno174351
2Szczytno 173425
3Częstochowa85874
zagłosuj  zobacz wyszukaj
Marnotrawienie Publicznych Pieniędzy
w szkołach
  
  Przetestuj nasz CMS
  Usługi serwerowe
  Galeria zdjęć
SONDA
Czy jesteś zadowolony z działania systemu epuap
Tak
Raczej tak
Zdecydowanie nie
Nie mam zdania
zobacz wyniki
  

 Najlepsze strony miast
 na świecie:
 
1. Nowy Jork
 
2. Los Angeles
 
3. Las Vegas
 
4. Miami
 
5. Chicago
 
6. Rzym
 Partnerzy gmina.pl
Grupa Sygnity:

Elektroniczne Obiegi Dokumentow
  Intranet
Szulc-Efekt sp. z o o - tel. 602-357-551, 22-673-62-12, 608-048-887, 694-492-049, internet@samorzad.pl
zachęcamy do kontaktu wszystkie Gminy zainteresowane uporządkowaniem spraw związanych z informatyzacją jednostki  
© 1998-2011 Szulc-Efekt sp. z o.o